Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Usagi abroad

Usagi abroad

16 May 2005

Obie ręce pokłute. Co prawda pobieranie krwi nie robi już na mnie wrażenia, ale mimo wszystko uczucie niezbyt przyjemne. Przy okazji zszokowałam się służbą zdrowia - tym razem na plus. Do neurologa mogę się dostać na bieżąco pod warunkiem, że wstanę koło 6 rano lub w okresie tygodniowym, jeśli będę śpiochem. Będę, bo mnie się nie śpieszy. Snujemy z Mroziem plany życiowe. Mniej i bardziej wariackie oraz ambitne. Te spokojniejsze i przepełnione asekuranctwem to on, te typowo szalone to ja. Mnie wystarczy impuls, on musi mieć plan. Ja mogę wszędzie i cokolwiek, on ma standardy. I pewnie dlatego niewiele nam wyjdzie. Nowa Zelandia zaprasza. O-my-God, o-my-god, to tylko druga półkula, a w końcu co to jest. I język przyjazny i klimat sympatyczny i 1 osoba na 13 km2. 26 km2 na dwoje i tylko 100 pkt do zebrania. "Chcę, chcę, chcę, Mroziu, please...". "To trochę za daleko, kochanie". I moje nieloty kiwi poszły się jebać.
Komentarze - Redo From Start

Redo From Start

14 May 2005

Przeszłam dziś samą siebie. Ja czasem ewidentnie gubię głowę i żegluję sobie na falach totalnego zidiocenia. Skąd ta samokrytyka? Bo zapomniałam... o zajęciach ze studentami! To wcale nie jest śmieszne! Byłam święcie przekonana, że mam się stawić na uczelni jutro na 9:00 rano. Przez cały tydzień byłam tego pewna. Aż do dziś do godziny 15:03, kiedy to okazało się, że dokładnie godzinę i 8 minut temu zakończyłam zajęcia. To znaczy nie zakończyłam zajęć, które miałam zakończyć, z tego prostego powodu, że mnie na nich nie było! W sumie niby nic się nie stało, wyznaczę termin odrabiania, i tak nic ambitnego nie przerabiamy, ale jest mi głupio. Bezgranicznie, dogłębnie głupio! No bo jak to tak? Jak można zapomnieć o własnych zajęciach?! Kretynizm tej pomyłki mnie szokuje. Ja siebie szokuję. A mózg to albo odparował mi przy Weiderze albo się zdegenerował całkowicie, bo co i rusz się zawieszam.
+++ Out of Cheese Error +++ MELON MELON MELON +++ Redo From Start +++
Komentarze - Klep

Klep

13 May 2005

Klep. Klep, klep. Klep, klep, klep. Herbata miętowa. Klep, klep, klep. Cmok - klamka na prześwietleniu klatki - 5 minut za późno. 9 minut sztucznego słońca. Proste włosy. Klep, klep, klep. Klep, klep. Klep. Cały mój dzień? P.S. Nadal wywołuje we mnie to samo wrażenie.
Komentarze - Cieplejszy wieje wiatr

Cieplejszy wieje wiatr

11 May 2005

Wiosna ludzi nastroiła na różowo. Zamotała im w sercach i głowach tysiącami westchnień i uniesień, głowy ozłociła promieniami tęsknot słodkich i upojnych. Gdzie nie spojrzę, pary. Za rękę, objęci, zakochani i zacałowani, czasem aż do przesady. Twarze zarumienione, oczy lśnią nowym blaskiem. Bo to miłość przecież, ta jedyna i na zawsze, ta do końca, ta po grób. Bo to owo proste, jasne uczucie, gdy na pewno się wie. Czuję się wśród tej wiosennej wichury jak stara sąsiadka podglądająca przez lufcik. Czuję się stara i bardzo, bardzo mądra. Z pobłażliwością uśmiecham się wymijając wiosennych kochanków. Bo ja już rozumiem i umiem związki i uczucia. Potrafię je rozebrać na czynniki pierwsze, zanalizować i posegregować. Potrafię je zauważać i pewnie umiałabym je wywoływać. Bo w gruncie rzeczy ludzie są prości i stereotypowi... A oni o tym nie wiedzą, ci zakochani. I nie wiedzą, że wiele ich jeszcze czeka rozczarowań, nim znajdą przystań swojej miłości. I to jest w nich takie piękne, takie czyste i wiosenne. Ta ich miłość - "wieczna" i wiara w to słodkie kłamstwo - "na zawsze". A obok nich szare cienie. Spokojna rezygnacja i pogodzenie z losem. A obok nich ja. ------------------------------------------- Czuję się staro dzisiaj. Staro i tak... nieuchronnie. "Agnieszka" - szepczę - "Agnieszka, tak mam na imię" Powtarzam je jak litanię, bo boję się znowu zapomnieć.
Komentarze - IT IS JUST ME

IT IS JUST ME

10 May 2005

Całe życie przed oczami? Nie wiem, raczej senne majaki, urywki z wydarzeń i myśli. Urywane głosy babci i dziadka, migawki telewizyjne. Ale to wszystko później. Wcześniej był strach i drżenie mięśni. I drętwienie palców i twarzy... a potem panika. Nie wiem, nie wiem, jak można zapominać słów, własnego imienia, jak można nie móc się podpisać! Pogotowie i zastrzyk na serce, połowa dawki, na wszelki. Bo z sercem nic nie było, tylko ta słabość, ten świat wirujący. Bałam się. Bałam jak nigdy. Pochylona nad umywalką i obmywająca usta, wtylona w kota. Bałam się zwierzęco, całym jestestwem. I tylko ból głowy teraz. Tylko ból głowy. Tylko... ból...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 142 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.