Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ...

...

03 May 2005

Jestem. W głośnikach "Suteki da ne". Jestem. Powietrze pachnie deszczem i chmury szare jak ciężarne klacze. Jestem. Zmęczenie skopiowane ma pendrive'a koło butelki po coca-coli. * "Sono kao Sotto furete Asa ni tokeru Yume miru" Jestem. Świadoma siebie. Deszcz chłonę - zapatrzona. I chciałabym... odlecieć. * "That face Touch it, just so And dream a dream That melts in the morning"
Komentarze - Snow on the Sahara

Snow on the Sahara

02 May 2005

Znów cały dzień nad grafiką. To moje "szczęście" jest jakieś kulawe. Może dlatego, że dostaję dokładnie to, czego chcę. Uczę się ostrożnie formułować marzenia i nie wahać się w trakcie ich realizacji. Uważam na zachcianki i kaprysy, asekuruję się w granicach możliwości. Bo moje marzenia się spełniają. Czasem czuję się, jak obłożona klątwą. I nikt nie rozumie, o co mi chodzi. Jako mała dziewczynka obiecałam sobie, że kiedyś poślubię brata. Głupie i naiwne marzenie, wiem, ale... Mroziu ma kolor oczu taki, jak mój brat, podobny kolor włosów i sylwetkę, tak samo się opala, podobnie zachowuje i... ma ten sam znak zodiaku i to samo imię. I naprawdę, mogę przysiąc na wszystko, nie szukałam! Ja nawet nie wiedziałam, jak ma na imię przez pierwszy miesiąc znajomości! Na etapie dorastania, martwiło mnie, że praca oznacza brak wakacji - pracuję w szkolnictwie. Nigdy nie lubiłam dzieci - w szkolnictwie, ale wyższym. Się rozumie samo przez się. Kiedy szłam na informatykę, marzyłam o pisaniu stron internetowych i tworzeniu grafiki. Obijałam się przez pięć lat, a potem ledwo zaczęłam się tego uczyć, trafili mi się klienci. Ja się nawet nie reklamuję, po prostu zawsze coś wpada. I niekiedy, gdy nawet długi weekend spędzam nad kodem, zastanawiam się, czemu marzyłam o tak monotonnym zawodzie. Ja nawet kota mam takiego, jak sobie wymarzyłam: mięciutką przytulajkę, kotka pierdułkę. Na dłuższą metę jest to potwornie męczące, bo gdzie nie siądę, kot pcha się na kolanka. Chciałam fitnessu, mam fitness. Czasem za wiele tego fitnessu, ale brnę dalej. No bo co mi pozostaje innego? W końcu sobie wymarzyłam. Marzyłam o Egipcie, trafił się Egipt. Zaczęłam się wahać, pojawili się terroryści. Więc oznajmiam: JA CHCĘ DO EGIPTU! ALPY MOGĄ POCZEKAĆ. I NIE, NIE CHCĘ, ŻEBY W EGIPCIE BYŁA NIETYPOWA POGODA (czyt. CHŁODNIEJ). Moje marzenia się spełniają, jeszcze by śnieg zaczął prószyć...
Komentarze - Długi weekend

Długi weekend

01 May 2005

Długi weekend? Nie rozśmieszajcie nas! Wczoraj cały dzień robiłam wszystko, czego się nie robi w długi weekend - prasowałam. Mroziu sprzątał. Potem walczyliśmy z komputerem rodziców do 1 w nocy. Dziś prasowałam, prałam, ugotowałam obiad, nadal walczyłam z piekielną maszyną, znów dostałam więcej pracy, a jest dopiero 14! Jutro od 8 walka z instalacją komunikatorów, prezentacją doktoratu i stronami. W międzyczasie znów prasowanie i gotowanie obiadu, zakupy. Mój biedny misiek za to zalicza dzień pracujący. Oczywiście co rano Weider - zwlekamy się z koca cali mokrzy i obolali. No po prostu tylko krzyczeć z radości! A jeszcze w Egipcie objawili się terroryści z zamachami na turystów. I wycieczka stoi pod znakiem zapytania. Kurcze, to trzeba mieć szczęście - tyle lat spokoju i akurat, gdy mamy tam jechać, to im odbiło. Swoją drogą, to ja ich nie rozumiem. To trzeba być kretynem, żeby robić zamachy na żyłę złota. Nie wierzę, żeby rzeczywiście chcieli starego porządku - biedy, piachu, smrodu kóz i nadziei, że Nil wyleje. Ha! Bo nie wyleje, w końcu mają swoja wielką tamę. A żeby ich tak krokodyle powpierdalały, durni jednych.
Komentarze - I am doomed

I am doomed

29 April 2005

Ponieważ babcia w szpitalu, przejęłam dowodzenie w domu. Dosłownie i bynajmniej nie zamierzenie. Po prostu nagle wszystko zaczęło rozbijać się o mnie. Do konsultacji Mrozia nawet co do tego, czy powinien oddychać, jestem już przyzwyczajona, jednak zaczęłam brać udział także w procesie decyzyjnym dziadka. Ja robię zakupy, ja trzymam pieniądze, ja decyduję. Nawet koty przeniosły swoje zainteresowanie na moją osobę i ciągle mnie pilnują. Stałam się ŻYWICIELEM. Sytuacja jest niekorzystna. Bo nie tylko otoczenie, ale ja sama doskonale wpasowałam się w zaistniałą lukę. Nagle zaczęłam zwracać uwagę na rzeczy, na które zazwyczaj nie zwracam. Objawiła się u mnie nadobowiązkowość, nadopiekuńczość oraz czepialstwo. Ciężar prowadzenia domu przygiął mnie do ziemi i spowodował chwilowe załamanie, które trafiło bezpośrednio w K. K. dzielnie stawiła mu czoła i sytuacja została opanowana. Ale tak już na poważnie - nie dorosłam do prowadzenia domu i chyba nigdy nie dorosnę. Co i tak nie ma większego znaczenia, bo dom mnie nie będzie pytał o zdanie.
Komentarze - O szyby deszcz dzwoni...

O szyby deszcz dzwoni...

27 April 2005

W taki dzień jak dziś, zmęczona jestem codziennością. Przestaję być zadowolona z tego co mam, zaczynam szukać zupełnie nowych ścieżek. W taki dzień, jak dziś, mam ochotę rzucić pracę, zerwać z chłopakiem, wyprowadzić się od rodziny i zacząć całkiem nowe życie. Nawet nie lepsze, po prostu inne. W taki dzień, jak dziś, wspominam każde życiowe rozwidlenie dróg i na nowo podejmuję każdą decyzję. Goniona wrażeniem, że gdzieś tam, w jakiejś innej rzeczywistości inna ja jest teraz szczęśliwsza, próbuję zrozumieć, co doprowadziło mnie do tego miejsca, tu, gdzie ja szczęśliwa nie jestem. W taki dzień, jak dziś, czuję się mała, słaba i niezadowolona ze wszystkiego. Chciałabym uciec od samej siebie. Chciałabym uciec od tych wszystkich ludzi wokół mnie, od każdego małego problemu, od każdej niepewności. W taki dzień, jak dziś, życie wydaje się przeszkodą nie do pokonania.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 137 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.