Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Hitchhiker's Guide to the Galaxy

Hitchhiker's Guide to the Galaxy

19 June 2005

Dzień dzisiejszy - przepełniony lenistwem na łonie przyrody - zakończyłam w kinie, na 'Autostopem...'. I tu pokłon dla twórców - nie próbowali nakręcić oryginalnej wersji książkowej, a stworzyli zupełnie nową historię. Rewelacja. Przynajmniej dla mnie, która książkę znam all by my heart. Mnóstwo smaczków i szczególików, które umkną uwadze lub zupełnie nie będą zrozumiałe dla przypadkowych widzów. Arthur, Ford i Zaphod dobrani rewelacyjnie, Trillian też niczego sobie, Marvin jak zwykle zdołowany potwornie. Miodzio. A za pomysł z packami i krabem normalnie piwo się należy. Stanowczo film dla tych, którzy kochają tę trylogię w pięciu częściach. Ma ten nastrój, ten humor, tę aurę. Szkoda, że Douglas nie doczekał ekranizacji, pewnie byłby szczęśliwy. I to tyle na dziś, bo mi rzewnie. Cześć i dzięki za ryby.
Komentarze - holic

holic

16 June 2005

Pracuję. Idzie mi potwornie ciężko, bo po dwóch tygodniach nie bardzo wiem, o co chodzi. To znaczy chodzi o skórę AFES, ale szczegóły jakoś mi umykają. Mimo to walczę i nawet coś tam udziergałam. Nieźle to wygląda. Brat-emigrant wrócił. Przywiózł mi bajerek elektroniczny, więc chodzę rozanielona. Jakby nie przywiózł, też bym pewnie chodziła, bo się stęskniłam. Jednakże fakt, że dostarczył mi przy tym grające cudeńko, wprawia mnie w nastrój totalnego, kwadratowego szczęścia. Gdybym jeszcze wiedziała, czego na nim słuchać... Moja playlista jest tak stara, że dinozaury do niej jeszcze urządzały prywatki. Brak MTV i innych wynalazków tego typu sprawia, że kompletnie nie wiem, czego się teraz słucha. Słuchanie Plamy też nie bardzo pomaga, bo nigdy nie mówią, co puszczają. Jestem w kropce. A z tej kropki znów głodna jestem. No i dochodzimy do holica. Praco-holic, bajero-holic, plamo-holic i jedzenio-holic. Oto ja sprowadzona do czterowyrazowego opisu.
Komentarze - Słodko-gorzkie

Słodko-gorzkie

15 June 2005

Urlop od myślenia. Dobrze mi... Spacer po centrum handlowym zaowocował małym bankructwem. Nie bardzo się tym przejęłam. Mój umysł płynie na fali słodkiego oszołomienia. Po miesiącu na adrenalinie, nagle spokój. Nic nie trzeba, nigdzie się nie spieszy... Nierzeczywiście wręcz. Jedyne co mi nieco psuje nastrój, to ból w karku. Podczas zmagań z biurkiem na uczelni, złapał mnie taki skurcz, że świeczki stanęły w oczach. Mięśnie barków mam napięte, jak struny wiolonczeli. Nic, czego godzinka na basenie nie mogłaby naprawić, ale trzeba ją znaleźć, a mnie teraz dopadło świętowanie. Z tego powodu Active też musi poczekać. Najpierw obowiązki przyjacielskie. Jeszcze dwa tygodnie i góry. Nie bardzo nam idzie ten obóz, mało ludzi, problem z dofinansowaniem, ale nie umiem się tym martwić. Ważne, że góry. Dwa tygodnie bez problemów, pracy, przejmowania się zdrowiem babci. Wczoraj mnie matka zdenerwowała tekstem: "to co, ja mam z nią jeździć?". Cholera, a kto? Tylko ja? Czy może tylko mój brat? W końcu to ona jest córką. Fajnie jest opowiadać, jak to ona się babcią zaopiekuje, gdy się rozchodzi o dziedziczenie mieszkania, ale jak naprawdę trzeba okazać tę pomoc, to nagle chętnych nie ma. Jest mój ojciec, brat i ja. A synek z córeczką mają własne problemy na głowie. Ja ich naprawdę zaczynam nie lubić.
Komentarze - Nie panikuj

Nie panikuj

14 June 2005

Wróciłam. Teskniliście? Ja tak. Nagle przychodzą człowiekowi do głowy tysiące myśli i rzeczy, które mógłby opisać. I na odwrót, gdy można, myśli uciekają jak stada srebrnych rybek. Otworzyłam przewód. Stresujące przeżycie - odjęło mi chyba z pół roku pracy serca. Bronili mnie ci, których nie podejrzewałam. Załatwił mnie ten, którego byłam pewna, że to zrobi. Ale spotkałam mnóstwo przemiłych ludzi. I tematycznie ukierunkowanych. I poczułam się pewniej. Wiecie co? Czasem lubię tę moją zapyziałą uczelnię, tych moich zaganianych profesorów i ten mój niewielki pokoik, który dzielę z trzema osobami. A mój prof. był chyba bardziej przerażony niż ja. Razem cieszyliśmy się jak dzieci. To tak w skrócie. Kolejny słupek graniczny za mną. A tak poza tym... Lubię zapach kawy, i jej kolor, gdy po dodaniu mleka kołuje w procesie łączenia. I jeszcze lubię jak cukier opada na dno, gromadami kryształków. Zmęczona jestem umysłowo. Mocniejsze barwy ranią moje zmysły. Ale "Autostopem..." wjechało do kin, moje kochane "Autostopem...". Odpocznę - bo tam nie wolno myśleć.
Komentarze - Usagi:

Usagi:

08 June 2005

DO WTORKU NIE ISTNIEJĘ

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 132 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.