Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Koszt nie generujący przychodów

Koszt nie generujący przychodów

20 March 2004

Kiedy zaczynam myśleć, że już jest OK, znów coś idzie w drugą stronę. Wczoraj impreza ze znajomymi w Bachusie była naprawdę udana, mój mężczyzna zachowywał się porządnie od kilku dni, więc musiało się coś spieprzyć.

Poszłam na zajęcia dzisiaj, produkowałam się cztery godziny w dusznej sali na kacu, wróciłam zadowolona do domu, licząc na miły wieczór... Nawet chipsy chciałam kupić, żeby było co przy filmiku chrupać... Esh...

Przez cały dzień nie zrobił nic. Miał odkurzyć i przewiesić lustro. Tylko tyle. Ale go gardło drapało. Już babcia chciała sama wziąć się za odkurzacz.

Wkurzyłam się. Strasznie się wkurzyłam. Gówniarz jeden, leń parszywy. Dziadkowie się nie upomną o swoje, raczej się sami zamęczą niż poproszą o pomoc, a ten takie numery odwala. Wielkie chłopisko, a dupy nie ruszy, bo gardełko boli. Hotel sobie znalazł.

Tym razem przegiął.

Komentarze - To co najsmutniejsze

To co najsmutniejsze

19 March 2004

Come with me in the twilight of a summer night for awhile
Tell me of a story never ever told in the past
Take me back to the land
Where my yearnings were born
The key to open the door is in your hand
Now take me there
To the land of twilight

The land of twilight, hack//SIGN

Każdy z nas posiada coś, czego pragnie. Coś, co powoduje u niego smutek, zamyślenie, dziwny rodzaj tęsknoty. To nawet nie do końca jest marzenie, to coś głębszego, bardziej ulotnego. To coś co nawiedza nas niekiedy późną nocą lub o świcie, a nigdy nie pojawia się w dzień. Kiedy czujemy szansę na realizację naszego pragnienia, potrafimy się w tym zatracić całkowicie. Depczemy wszelkie zasady, zapominamy o innych, tylko aby zaspokoić naszą potrzebę. W ten sposób niszczymy jego wartość, na końcu drogi pozostaje tylko piach...

Nie zniszczę mojej tęsknoty. Nie zrobię nic. Pozostanę w mojej krainie zmierzchu.

Komentarze - ???

???

18 March 2004

Od wtorku czuję się dziwnie. Samo chodzenie stało się dla mnie wysiłkiem. Bolą mnie mięśnie, jest mi gorąco, oblewam się zimnym potem. Potem którego nie ma. Pierwsze piętro to dla mnie ilość schodów równa porządnej zadyszce. Przejście do kuchni powoduje nagłe przyśpieszenie uderzeń serca. Śmieję się histerycznie z byle czego albo płakać mi się chce. Ciśnienie osiągnęło max w całej historii mojego życia: 120/80 (na codzień koło 90/50). Czuję się jak po alkoholu. Wczoraj nie poszłam na stepa tylko powlokłam się na spacer. Nie sądziłam, że obejście Jasnych Błoni może być takim wysiłkiem. Ale pogoda była taka piękna, tak cieplutko było, że aż żal... Zapisałam się na fitness na jutro. Mam nadzieję, że mi przejdzie. Tak bardzo chcę tam iść...

Komentarze - ...

...

16 March 2004

Poszłam na sztangi i wróciłam na sztandze (?). Jakoś tak się słabo poczułam podczas ćwiczeń. Dziwnie mi się zrobiło, tak gorąco, i obciążenie, choć znacznie mniejsze niż zazwyczaj, zaczęło mi sprawiać problemy. Więc wyszłam.

Zastanawiam się, co to było. Bo źle się zaczęłam czuć już koło 18, było mi niedobrze, w głowie mi się kręciło, zaczęły mnie boleć stawy. Nadal nie czuję się za dobrze. Wczoraj po jednej lampce wina też się tak czułam. A przecież jem normalnie i sypiam w miarę. Trudno moje życie określić stresującym. Jest mi przykro. Przykro, że nie dałam rady.

I że nie poszłam na HI/LO później. Chciałabym... esh... nawet nie wiem, jak to napisać... Ciiii....

Komentarze - Born from the Planet...

Born from the Planet...

15 March 2004

"Born from the Planet and after death return to the Planet."

Pojechaliśmy nad morze, do Międzyzdroi. Takie miasteczko po sezonie ma swój urok. Jedna, dwie otwarte knajpki, ciemne okna w domach. Jedząc naleśniki i wyglądając za okno, pomyślałam, że ta sceneria aż się prosi o romans. Taki z książek Chmielewskiej.

A potem poszliśmy na molo, podniosłam głowę i spojrzałam w niebo. A odległe galaktyki odpowiedziały spojrzeniem. Idealnie czyste, bezkreśnie czarne niebo i roje gwiazd. I siedząc na tej małej, zaniedbanej planecie, mnąc rękaw kurtki w chłodnej dłoni i patrząc w niebo, poczułam, czym jest szczęście. Znalazłam sens istnienia, a Kosmos wlał się we mnie aksamitną falą spokoju.

Dla takich chwil warto żyć, dla tego uczucia zachwytu, które ogarnia na widok czegoś tak doskonale pięknego. Dla uczucia, że się jest niepomiernie małym i nic, co się zrobi, nie wpłynie na ten boski ogrom nieba. Na uczucie przynależności.

Mroziu, to jest odpowiedź na twoje pytanie o sens ludzkiego życia. Żyjemy, żeby czerpać radość z tego, co nas otacza, z chwili, która wypełnia serce szczęściem. Nie po to, żeby przedłużać gatunek, który to niszczy, nie dla domu, dzieci, dobrej pracy. Żyjemy dla siebie samych.

Nasze życie tylko wtedy ma sens, gdy potrafimy dostrzec, jak piękny jest świat, na którym dane nam było istnieć. Jesteśmy przypadkiem, zrządzeniem losu, pomyłką ewolucyjną (?), a nie panami świata. Przed nami nie ma żadnej misji ani celu, po śmierci wrócimy do planety.

Tam, na tym molo, pod rozgwieżdżonym, przepastnym niebem, mogłam przestać istnieć. Byłam szczęśliwa, a potem... ... potem chmury zakryły niebo i Szczecin, miasto beznadziei, strąciło mnie w pustkę cywilizacji.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 190 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.