Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Kiedyś znajdę dla nas dom... i się z niego wyprowadzę

Kiedyś znajdę dla nas dom... i się z niego wyprowadzę

19 April 2006

Mój nowy dom. Cały czas jest to dla mnie jeszcze nierzeczywiste. Pomimo tego, że mam klucze. Pomimo tego, że jestem tam prawie codziennie. Pomimo tego, że stałam dziś na straży naprawiania usterek. Miałam godzinę wolną, więc poszłam na kawę do Active'a. Nadal mam blisko - to w sumie jeden z wielu czynników, który zadecydował o tym, że to właśnie tu chcę mieszkać - około 10 minut. Wychodzę z klatki, schodzę z górki do wiaduktu, a potem to już prosto jak w mordę strzelił. I nawet swojsko się czuję po drodze, jakbym chodziła nią przynajmniej od paru lat. To dziwne, jak bardzo lgnę do tej okolicy. To przecież już moja czwarta przeprowadzka, ale zawsze w końcu ląduję w pobliżu. Nawet ponad 10 lat na Pogodnie nie zabiło we mnie tego uczucia. Tak naprawdę tu jest mój dom. Dopiero teraz rozumiem moją mamę i Krzyśka - to mieszkanie zostaje w człowieku, ci ludzie, ten układ ulic. Sprawia, że już zawsze inne miejsca są tylko namiastką. Czy moje nowe mieszkanie będzie na tyle dobrą imitacją, że da radę zabić to uczucie? Ważne, że jestem w pobliżu i że zawsze mogę tu przyjść, choć to już nie to samo. Nie umiem sobie wyobrazić tej ulicy bez możliwości wstępu do tego mieszkania. Ulica obca jak każda inna? Nie, niemożliwe. Oddałabym wszystko za te kasztany za oknem, za te firanki rozwiewane przez wiatr. Już niedługo...
Komentarze - Historia jednej miłości

Historia jednej miłości

12 April 2006

Była objawieniem. Stała w cieniu i wyglądała jak marzenie. Każda szybka, uchwyt, rysunek drewna szeptały - weźcie mnie. Zakochaliśmy się w niej bez pamięci. Zaplanowaliśmy idealny układ. Ona, w centrum naszego mieszkania. Dostała swój kąt, swoje miejsce, właściwie całą ścianę. Miała być duszą tego domu, rozjaśniać nasze serca. Artycja XV Dobra. Aż do wczoraj. Była jak cios prosto w serce. Stała wyeksponowana i wyglądała jak marzenie. Każda szybka, uchwyt, rysunek drewna szeptały - jestem dla Was stworzona. Zawładnęła nami kompletnie. Dopasowała się do naszego układu. Ona, w centrum naszego mieszkania. Jej szlachetny kolor wypełnił kontrastem ścianę. Mogłaby być duszą tego domu, nadawać mu charakter. Insygnata XIV Dumna. Olcha czy wiśnia? Olcha czy wiśnia? Olcha czy wiśnia? Krećka dostanę przez tę kuchnię! A tak na marginesie: jakże niestali jesteśmy w swoich uczuciach!
Komentarze - Bohemian Rapsody

Bohemian Rapsody

10 April 2006

Świetnie się bawię. Jechanie po głupkach to świetna zabawa. Ostatnio to także moja ukochana rozrywka: szukać zarozumiałych ignorantów i mieszać ich z błotem. Nie, wbrew obiegowym opiniom, ja miła nie jestem. Cyniczna, złośliwa, wyrachowana owszem, miła w żadnym wypadku. Znajduję powód do radości we wszystkim - rozmowie z naiwnym klientem, dyskusjach ze studentami, obiadach z rodzicami Mrozia. I w oglądaniu tłumów - o, to mnie naprawdę zajmuje! Emanacja głupoty. Kręć się, kręć, pacynko. Im bardziej zajęta, im mam mniej czasu, tym mniej sympatyczna jestem. Wyżywam się, co tu kryć. Odreagowuję na zewnątrz. Wcale przy tym nie czuję się lepsza. Ani mądrzejsza, ani doskonalsza. Po prostu inna - może bardziej świadoma właśnie, jak niedoskonali i nietrwali jesteśmy, jak błahe otaczają nas problemy. A może tak samo otępiała jak i reszta. Ale cóż z tego? Chwilowo bawi mnie wykazywanie głupoty innych, jako zasłona dymna dla moich własnych kompleksów. Alleluja, let mi go!
Komentarze - Klask, klask...

Klask, klask...

08 April 2006

Chciałabym zapisać tu każdą chwilę i wydarzenie związane z nowym mieszkaniem. Wizytę fachowca, spotkanie z przedstawicielem Siemensa w Kobylance, historię niebieskiej lampki. To nawet nie to, że mi się nie chce pisać. Ja po prostu nie umiem tego już ubrać w słowa. Mam problemy z pisaniem listów, notatek i artykułów na kartce, ale na komputerze też. Nuży mnie to. Zresztą nie widzę sensu. Jeśli Twój gatunek przetrwa, w ręce klaszcz. Chyba pora zamknąć to miejsce w cholerę.
Komentarze - Piechotą do lata

Piechotą do lata

05 April 2006

Do lata, do lata, piechotą będę szła... W sumie nie bardzo mam co napisać. Zazwyczaj wiosna napełnia mnie niepokojami, marzeniami, wyczekiwaniem lata i dreszczem emocji na myśl, gdzie pojadę i co zobaczę tym razem. W tym roku jestem zbyt zmęczona, by wsłuchiwać się w wiosenne nastroje, a moja dusza krzyczy jedynie: Dość! Koniec! Daj mi odpocząć! Zastanawiam się, jak duża jest odporność człowieka na zmęczenie i stres, i kiedy moja się wyczerpie. Wcześniejsze doświadczenia wykazały, że w tej materii wypadam żałośnie. Byle do lipca - potem przez miesiąc palcem nawet nie kiwnę. Będę siedziała w Activie i odbijała sobie cały ten czas, gdy zwoje mózgowe mi się prostują ze zmęczenia, a biceps zanika. W sumie to miałam napisać o tym, jak to trzeba się czasem wyrwać w świat, że nie można ciągle siedzieć w tym samym otoczeniu, bo zwariować idzie. Ale nie chce mi się. Nic mi się nie chce. A wogóle to strasznie mi smutno, że Stanisław Lem nie żyje. Bardzo, bardzo smutno. Dla mnie był wieszczem ludzkości, bo mówił ludziom prawdę o nich. Niesamowicie mądry człowiek. I nikt za niego mszy na Błoniach nie wyprawiał, nikt portali na czarno nie przemalowywał. A może właśnie trzeba było, do cholery!

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 107 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.