Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Konflikt życiorysów

Konflikt życiorysów

25 May 2004

Sprzeczka z Mroziem. O to, że ja nie mam dla niego czasu. Że chcę mieć go jeszcze mniej. Wychodzą żale. Bo on pracuje po 8 godzin i jest zmęczony, a ja nie. Bo ja nie chcę z nim siedzieć, gdy wróci z pracy. Właśnie - siedzieć. Nic więcej. Bo on jest zmęczony, zagapia się w monitor lub wali na kanapę. On by chciał, żebym ja wtedy albo leżała obok albo siedziała i gapiła się w drugi komputer. A ja nie chcę. Zaczyna być widać konflikt stylów życia. Po całym dniu siedzenia w domu, ja chcę coś robić. On po całym dniu w robocie chce mieć spokój. Rozumiem go. Przecież widziałam popołudnia moich rodziców. Dlatego tak walczę o to, żeby żyć inaczej, dlatego robię doktorat. A on ma chyba żal do mnie, że ja nie charuję po 8 godzin dziennie w normalnych godzinach, że czasem obijam się nieprzyzwoicie. Ale ja wybrałam właśnie taki styl życia - okresy wzmożonej pracy przedzielone okresami słodkiego nieróbstwa. A on wybrał swój styl. Nikt przecież go nie zmuszał. Karnet VIP-a staje się drażliwym tematem...
Komentarze - Spodnie

Spodnie

24 May 2004

Kupiłam sobie wczoraj spodnie. Tak, oczywiście że na aerobic. Kosztowały małą fortunę i puściły mnie z torbami, ale nie mogłam się opanować. Więc są. Niebieskie Nike do pół łydki. Wyglądam jak pirat. Przy spodniach pomagała mi K., były różne kolory, między innymi wariacko pomarańczowe i się śmiałyśmy, że może sobie taki kolorek wziąć. I jeszcze, że Anka ma spodnie w podobnym kroju. Kupiłam niebieskie. Ze względu na pumpa poszłam dziś jeszcze w starych czarnych portkach. Stanęłyśmy z K. i H. pod salą, kiedy ukazała sie nam Boska Kobieta w... moich spodniach! Tyle że tych pomarańczowych. Zamurowało mnie. Po zajęciach pogratulowałam jej spodenek i dostałam objazd, że sama w swoich nie przyszłam. No cóż, przypadek ale fajny. W międzyczasie sobie pogadałam z moją Gwiazdą o rowerkach i Tae-Bo, umówiłam się, że mi pomoże wybrać co ćwiczyć na VIP-ie, i zaliczyłam łaskotki... miau... Ciekawe czy wszystkich łaskocze...
Komentarze - Moje słabe serce...

Moje słabe serce...

21 May 2004

Poszłam na EKG. Pobłądziłam po Unii Lubelskiej, ale w końcu Renatę odnalazłam. Najpierw mnie osłuchała, ciesząc się szaleńczo. - O jak ładnie, jak ja lubię szumy... Te są naprawdę fajne. Super. EKG wykazało jedynie, że dziś szybka jestem, czyli około 90 uderzeń na minutę. Coś tam nie do końca idealnie, ale nic złego. Za to mam powiększoną tarczycę. Mam ją przebadać. Dostałam kartkę z zaleceniami. Deary deary me... A potem sobie pogadałyśmy. Kurcze, jak ja lubię takie wizyty u lekarza... Pogadałyśmy o aerobicu, facetach, własnej głupocie... Obie zajebiste jesteśmy... Ciekawe czy ona to ja za kilka lat... Oby. VIP-ie, nadchodzę!
Komentarze - ???

???

20 May 2004

Zastanawiam się, co powoduje, że ludzie się pobierają... No tak, miłość, w ten sposób najprościej to wytłumaczyć. Ale ja zastanawiam się, skąd oni wiedzą, że to właściwe uczucie? Właściwa osoba? Jak dochodzą do wniosku, że chcą ze sobą być? Na podstawie czego? Mój tata, gdy go kiedyś o to zapytałam, stwierdził, że nie zastanawiał się nad tym. Po prostu wiedział: to jest ta kobieta, z tą osobą chce założyć rodzinę. Do cholery, na podstawie czego ludzie podejmują takie decyzje? Skąd wiedzą, że to co czują to miłość? Nie wiem... Męczy mnie to... Teoretycznie będąc z Mroziem dążę do tego samego. W rzeczywistości ja nawet nie wiem, czemu z nim jestem. Po prostu jestem. Może z miłości, a może dlatego, że żadne z nas nie chce podjąć jakiejś konkretnej decyzji. A może jeszcze dlatego, że jest mi to obojętne, czy z kimś jestem czy nie. To wszystko to jeden wielki bezsens.
Komentarze - Troja czyli dać elfowi wina...

Troja czyli dać elfowi wina...

17 May 2004

Gniew, Bogini, opiewaj Achilla, syna Peleusa, zgubę niosący i klęski nieprzeliczone Achajom, co do Hadesu tak wiele dusz bohaterów potężnych strącił, a ciała ich wydał na pastwę sępom drapieżnym oraz psom głodnym. "Iliada" Homer Właśnie wróciłam z filmu... Nie był zły, choć najlepszy też nie był. Spodziewałam się więcej... Ogólnie film przebiega tak. Orlando Bloom alias Legolas alias Parys pije wino. Dać elfowi wina oznacza kłopoty... Duże kłopoty, bo mu się zaczyna w oczach mienić i zakochuje się w blondynce (jedynej w filmie dla rozpoznania) z krzywym makijażem. Uciekają w świetle dnia, by wszyscy widzieli i ładują się na statek Hektora czyli Erica Bany. Cała Grecja powstaje przeciwko twierdzy Gondoru, tfu!, Troi, ale generalnie nie wiele się to różni - po jednej stronie twierdza, po drugiej niezliczone wojska. Dużo patetycznych rozmów. Jeszcze więcej patetycznych rozmów. Blondynka nie chce uciekać z miasta i ja jej się nie dziwię. Też bym nie zwiała na pustynię, mając wokół służbę. Parys w amoku dupczenia postanawia walczyć, choć nie potrafi. Dostaje bęcki i nagle zaczyna rozumieć, że to nie Gondor a Illion i że nie będzie sławnej sceny z olifantami. Gorzej, olifanty ktoś podpierdzielił, a w zamian postawił rozjuszonego męża blondynki. To dla Parysa za wiele i podaje tyły. Co powoduje kolejne zamieszanie. Na koniec Legolas postanawia wrócić do korzeni, porzuca miecz, a bierze się za łuk... Kto się łucznikiem narodził nie umrze skowronkiem, czy jakoś tak... We wszystkich zapala się płomyk nadziei... Jeszcze wiecej patetycznych rozmów. Szczęśliwy, wydupczony elf strzela gdzie popadnie, w tym w chłopaka kuzynki. Znów mu wszyscy wybaczają (!). Koniec. W międzyczasie po planie snuje się brat Pitta. Rozwala Trojany i Hektora, prowadzi dużo podniosłych rozmów i szuka brata. Jednak do końca filmu Pitta nie znaleziono. Trudno więc mówić o happy endzie. Uff, dobrze że nie zekranizowali całych 10 lat...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231,

Strona 186 z 231

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.