Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Drastyczne cięcia

Drastyczne cięcia

15 January 2005

Obejrzałam sobie wczoraj "Ocean's Twelve". Dobry film. Rzekłabym, że nawet bardzo. Utrzymany w tonacji Jedenastki, do tego zrobiony z pomysłem, nice. Takie filmy lubię, bez wybuchów, zbędnego efekciarstwa, inteligentne. A tak poza tym to u mnie po staremu. Pratcheta wałkuję w te i nazad, bo powoli mi się kończy lista książek nieczytanych tegoż autora. Z tym, że u niego można bez problemu do pozycji nieprzeczytanych zaliczyć i te, które się czytało zaledwie dwa razy. To w nim lubię - przeogromną ilość aspektów i warst, dzięki czemu się nie nudzi. Miodzio. Co do stron, hmm... Już dawno doszłam do wniosku, że jest to praca Syzyfa. Bo zawsze coś można dodać, poprawić, ulepszyć lub... spieprzyć ;) Na razie czekam na kasę za Gimnazjum, poprawiam Wędruśki, przerabiam galerię, mam zastój w portfolio, wracając od Agi miałam wizję grafiki dla Mrozia, no i oczywiście nieodmiennie przerabiam i ulepszam (starając się nie spieprzać) Active. Wychodzi jak wychodzi. Głównie galimatias. Ale jakoś mi spokojniej. Drastyczne cięcia w ćwiczeniach na rzecz spacerów, czasie spacerów na rzecz czytania, czasie czytania na rzecz pracy i czasie pracy na rzecz spania, zaowocowały poprawą samopoczucia. Nawet na odwyk od chipsów i słodyczy poszłam. Teraz pożeram migdały i kiwi, a co za tym idzie, ciągle głodna chodzę. Ale ja na głodzie myślę. A o to przeciez chodzi, nie?
Komentarze - Poczucie winy mnie wtrąca w piekieł otchłanie

Poczucie winy mnie wtrąca w piekieł otchłanie

13 January 2005

Panie Krzyśku! ... przyjdź do mnie usiądź, zrobię Ci kawy masz takie zmęczone oczy masz takie ciepłe dłonie masz taki miękki usmiech usiądź ze mną, razem zobacz - stopniała złość i strach już jakby mniejszy i Twój i mój Giewont Ja muszę kiedyś na ten szczyt Choć grzbiet zbolały zniesie to ledwo Rozciągnę ramiona, jak ten krzyż A w dłonie pochwycę niebo I tylko tam odnajdę ciszę Spokój zagoi doczesne rany Sam Bóg wyleje deszczu misę I granitowe zapłoną ściany Cholera, Arek. Przepraszam! Przepraszam.
Komentarze - Back or wrack?

Back or wrack?

11 January 2005

Się wybraliśmy. Na pumpa. Z Mroziem. Mogłabym powiedzieć, że nic specjalnego. Że przywykłam. Że nudno nawet było. Mogłabym napisać, że sztanga nie robi mi problemu, że obciążenia i serie znam na pamięć, a przez to nie odczuwam przyjemności, a jedynie rutynę. I jeszcze mogłabym dodać, że step potem był prościutki, przez co nudny. I że nie ma już tej euforii, co na początku. I że nie cieszy mnie wykonywanie po raz kolejny tego samego kroku i układu, że na advance nie jestem w stanie się już niczego nauczyć. I mogłabym napomknąć, że Anka straciła urok. Że nie potrafi mnie już zmotywować, że zmęczona Nią jestem i że nie robi na mnie takiego wrażenia, jak na początku. Mogłabym się nawet posunąć do stwierdzenia, że po bliższym poznaniu, to Jej nie lubię, denerwują mnie Jej krzyki i wogóle nie wiem, co mnie w Niej tak fascynowało. Mogłabym napisać, że mi przeszło. Skłamałabym.
Komentarze - +++ Out of Cheese Error +++

+++ Out of Cheese Error +++

09 January 2005

Ponad rok piszę już bloga i mam coraz większe wrażenie, że się wypalam. Coraz mniej się w tych moich notkach dzieje, coraz mniej mam problemów, zmartwień, natchnień i przemyśleń. Ale jednocześnie... jednocześnie zmieniam się też psychicznie. I wcale nie wiem, czy na lepsze. Na dobrą sprawę, to nie ważne, grunt, że przemiana zachodzi. A więc nie stoję w miejscu, nie cofam się, ale idę do przodu. Gdzieś tam, w kierunku nieokreślonym. Moje życie znów wypełnił stres, lęki i niepewność jutra. Znów to wszystko zamykam w sobie, jak zawsze, tak, żeby nikt nie wiedział. W którymś momencie się jednak przełamię i opowiem o tym wszystkim. Jak zwykle, gdy będzie już po fakcie. Nie umiem się zwierzać, po prostu mi to nie wychodzi. Mam niedobór tej cechy w charakterze. Umiem się za to wkurzać. I agresją reaguję na ból zadany przez kogoś. Natomiast mam tendencję do ukrywania bólu z przypadku, takiego, jak na przykład uderzenie się o kant szafki czy zacięcie. Od jakiegoś czasu ignoruję też śniadania i obiady oraz zmęczenie i niewyspanie. Zakłócają mi regularną egzystencję w moim małym świecie, coraz bardziej wirtualnym i coraz bardziej "in doors". Zastanawiam się, przed czym tak się ukrywam. Ludzie robią sobie zazwyczaj postanowienia na Nowy Rok. Taką listę marzeń i pragnień do spełnienia. Pośród tysięcy nierealnych kartek z takimi postanowieniami, moja pozostaje pusta. Pierwszy raz nie mam co na niej umieścić. Tak, jakby nic przede mną nie było... Jakby nie istniała przyszłość. Zastanawiam się, co mi jest.
Komentarze - ... pudełko ...

... pudełko ...

07 January 2005

Przyszła paczka. Niewielka, szczelnie zamknięta, wypchana strzelającą folią i niewielkim pudełkiem. Pudełko mocno sfatygowane, z kilkoma pęknieciami. W środku kilka płyt, czarnych, z niewielkimi rysami. Ktoś, kto posiadał pudełko przede mną, musiał dużo czasu poświęcać jego zawartości. A teraz jest ono u mnie. Chwila niepewności - czy było warto? Czy naprawdę warto było kupować coś takiego, te pare płyt, noszących ślady zużycia? Uruchomiłam konsolę i włożyłam pierwszą płytę. Znajoma muzyka, rój gwiazdek wirujących na ekranie telewizora, zielone ogniki unoszace się ku górze, ukazujące twarz Aeris, hałas ulicy - narastający, motory, i nagle muzyka narasta i zachwyconym oczom ukazuje się Midgar z wieżą Shinry po środku. I napis: "Final Fantasy VII". Nie umiem powiedzieć, co czuję. Ale warto było.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 156 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.