Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Mgła Story

Mgła Story

20 October 2009

Cały Szczecin znów otulony puszystą pianką. Jesień o smaku kremowego cappucino. Przez opary mgły prześwieca na niebiesko niebo. A moje zaprzyjaźnione brzozy na dobre rozstają się z letnią zielenią.

Ava marudzi. Przybiega pomrukując z balkonu niosąc w sierści zapach i wilgoć tego mglistego poranka. Chłód pozostaje jeszcze chwilę po jej przejściu. I smutne wspomnienia jesienią złocące się na ścianie. Inna jesień pachnąca w futerku innego kota. Smutno.

Praca jest. Budzę się rano i zmęczona kładę spać wieczorami. Robię coś także dla siebie - czysto jesiennie. Czasem cofam się o kilka lat wstecz i zastanawiam, co się stało. Czemu mam tak niewiele do powiedzenia, czemu większość moich dni jest jak ten dzisiejszy poranek - zamglona, szara, cicha... I czemu ona... Dość!

Komentarze - Floating Garden

Floating Garden

16 October 2009

Koty z Dąbia
Prezydent naszego miasta ma wizję: w 2050 roku staniemy się Wenecją Północy, zmienimy zalew i okoliczne wyspy w piękne miasto na wodzie. Tymczasem zmieniliśmy się już kilka dni temu i to z porządnym pluskiem. I tylko nikt się nie cieszy.

Nie cieszą się mieszkańcy Prawobrzeża dojeżdżający do pracy. Nie cieszą się nawet Ci, którzy dojeżdżać nie muszą, ale mają pozalewane piwnice. Nie cieszy się straż pożarna, wodniacy i inne służby miejskie.

A chyba najmniej cieszą się koty i ludzie z nimi związani. Ci, co brnęli dzisiaj przez pozalewane tereny i szukali, gdzie koty przetrwały i którym trzeba pomóc. Ci, co po własnej pracy do późna sklejali nowe budki dla kociaków, bo stare zniszczyła woda. Karmicielka, która straciła swoje kociaki - i która jutro pojedzie tam znowu i będzie brnęła w wodzie po pas szukając kolejnych. I wszyscy Ci ludzie, którzy pojadą tam z nią.

Mnie jutro tam nie będzie. Cały dzień spędzę na uczelni, ominie mnie deszcz, chłód, przemoknięte ubrania. Czy ja wyglądam, jakby mnie to cieszyło?

Koty z DąbiaKoty z Dąbia

Komentarze - Pada, pada deszcz

Pada, pada deszcz

03 October 2009

Ano pada. Bębni po żółknących liściach, blaszanych parapetach, smutnych parasolach. Kiedy pada, Szczecin jest szary. Szare płaszcze, kapelusze, parasolki i samochody. W różnych odcieniach i w różnym stopniu nasycenia, ale wszystko bure, bure, bure. Bardziej niż latem, choć i latem Szczecinianie kochają szarość.

Nie wyróżniać się w tłumie, nie wyróżniać na ulicach. Zlać z tłem nijakich murów i nie rzucać w oczy. Ogólnomiastowa nieśmiałość i brak oryginalności.

I tylko lipy złote na przekór manifestujące swą jesienną śmiałość. I pelargonie w oknach i na balkonie na przeciw. Dumne, kopiaste, w pełnym rozkwicie. Kwiaty mojego dzieciństwa. Mojego dorastania. Niezłomne pelargonie, czerwieńsze niż krew...

Komentarze - Jesień

Jesień

03 September 2009

"Któregoś wczesnego ranka w Dolinie Muminków Włóczykij obudził się w swoim namiocie i poczuł, że czas ruszać w drogę. Taki wymarsz jest zawsze nagły. W jednej chwili wszystko się zmienia, temu, kto odchodzi, zależy na każdej minucie, (...) w biegu zarzuca plecak, i wreszcie jest już na drodze, raptem spokojny niczym wędrujące drzewo, na którym nie rusza się ani jeden liść. (...)

Włóczykij szedł coraz szybciej, prosto w stronę lasu. Wtedy w ostatnim domu ktoś uchylił drzwi i bardzo stary głos zawołał:
- Dokąd idziesz?
- Nie wiem - odpowiedział Włóczykij.
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy."

Tove Jansson, Dolina Muminków w Listopadzie


Deszcz zagościł w Szczecinie i nagle przyszła jesień. Niby jeszcze wszystko zielone, a jednak ona już tu jest. Spojrzała mi prosto w oczy z szyby kuchennego okna, wyciągnęła dłoń, musnęła serce.

Obudziła te wszystkie tak dobrze znane tęsknoty - za mgłą, za deszczem, mokrą trawą i ciszą moknącego lasu. Samotnością odmierzaną parującym na deszczu oddechem. Mokrymi, zmarzniętymi dłońmi poprawiającymi pasek plecaka...

Przecież ja nigdy jeszcze tak nie szłam. Nigdy nie byłam w górach w ten sposób jesienią. A jednak to wszystko tak bardzo jest we mnie, tak realne, tak znane, tak prawdziwe. Tak moje.

A jednocześnie...

Krople deszczu na szybie okiennej. Moknące brzozy. Zapach jabłek i cynamonu. Złote światło pachnącej ciastem kuchni, dobra książka, ciepły, kraciasty koc. Gorzki smak kawy przełamujący słodycz szarlotki. I jeszcze czerwone liście klonów i pomarańcz dekoracji z dyni w Finger Lakes Smak halloweenowego cappucino.

Moje wymarzone jesienie. Powracające, natarczywe, kuszące. Nigdy nie spełnione. I w tym roku też nie.

Zamiast tego pożółkną liście brzozom za oknem, spłyną złotą kaskadą. A ja zwinę się w kłębek w zimnej sypialni, wtulę w futro Avy i spróbuję zapomnieć, że niedługo listopad i że to właśnie moja ukochana jesień zraniła mnie najbardziej.

Komentarze - Niesamowicie

Niesamowicie

08 August 2009

Lato, słońce i wysokie temperatury obudziły w Szczecinie resztki upadłego ducha. Na Wałach ognie sztuczne rozjaśniły niebo, uderzyły w gwiazdy i, przyznaję z zaskoczeniem, tym razem przyćmiły ich blask. Zdziwiony Księżyc ukrył twarz pomiędzy listkami brzozy.

Lato. Sąsiedzi bawią się przy akompaniamencie muzyki, którą normalnie uznałabym za ingerencję w moje gusta i prywatność. Wpada przez uchylone okna jęk skrzypiec, fortepianu, chór głosów. Kresowo jest. Dźwięki mieszają się z głosami świerszczy, lekki wiatr owiewa mi szyję. Noc, spokój i ta muzyka. Niesamowicie.

Oparte plecami o ściany balkonu, wsłuchane w przestrzeń, wdychając zapach nagrzanej ziemi i gryząc źdźbło kociej trawy, chłoniemy z Avą to szczecińskie lato. Miejskie i wiejskie równocześnie.

Ognie wybuchają na naszym niebie, a przeszłość i przyszłość styka się we mnie... Niesamowicie.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228,

Strona 77 z 228

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.