Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - I am happy sometimes...

I am happy sometimes...

26 November 2003

Siedzę i patrzę na kroplę potu ściekającą mi z włosów...

Kap...

Nadchodzi następna i jeszcze jedna...

Kap, kap...

Jest mi ciepło i przyjemnie. Patrzę jak wilgotna skóra paruje... Rozleniwienie zastępuje powoli gorączkę mięśni... Rozwiązane buty leżą na podłodze... Obok kurtka i bluza... Podniosę je kiedyś... Za chwilę... nie teraz...

Odgarniam mokre włosy... Przymykam oczy...

Enya - Watermark...

Spać...

Zaczynam odczuwać chłód... Tak reaguje organizm doprowadzany regularnie do granic swoich możliwości... Żyję na granicy energetycznej... Już nawet nie mam co spalać... Zimno... i tak ospale....

The principles of lust...
are burnt in your mind
Do what you want...
do it until you find... ...
love ...

Enigma - Principles of Lust... w moim ciele gra...

Ciemność, cisza, chłód, muzyka, głos...

Nie chcę prysznica. Chcę spać...

Komentarze - Anka

Anka

24 November 2003

Jak zwykle było niezwykle... boleśnie...

Hmm, czy to fascynacja? Sympatia na pewno.

Czasem nie lubię kogoś od pierwszego wejrzenia. Jedno spojrzenie, i uderza we mnie fala niechęci...

Z sympatią jest podobnie. Lubię Ankę. Ma swój styl. Potrafi zmusić do pracy, potrafi zamęczyć. Człowiek klnie i ćwiczy. Przychodzi tam dla siebie, ale gdy już nie może dalej, gdy wysiłek zaczyna wygrywać nad ciałem, postawa Anki powoduje bunt: "wytrzymam, nie poddam się!". Nie dla siebie - dla niej, żeby coś jej udowodnić, żeby nie dać się złamać. To budzi pewną fascynację.

A co ona czuje, patrząc jak konamy ze zmęczenia?

Ona jest. Czasem wiem, że dla nas.

Niewysokie, energiczne, wiecznie roześmiane Rambo.

Komentarze - weekend

weekend

22 November 2003

Właściwie ten tytuł nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. To, jaki jest dzień tygodnia, zbytnio nie wpływa na moje życie. Nie robi mi różnicy czy jest poniedziałek czy niedziela, bo czasem pracuje także w weekendy, a czasem obijam się przez wszystkie dni pracujące.

Komentarze - I am tied of being lonely....

I am tied of being lonely....

20 November 2003

Nie wiem, co się dzieje... Straciłam rozpęd, opanowała mnie nuda... Nic mi się nie chce... Próbuję coś zacząć i... rezygnuję. Dziś nie poszłam na aerobic - czuję się zmęczona i przybita... Tracę sens... Każdą chwilkę wykorzystuję na sen...

Czuję się samotna... Mroziu przychodzi i tulę się do niego jak kociak... Wciąż mi go mało, wciąż mi go brak, bo... gdy on wychodzi, dopada mnie smutek, samotność, senność. On się śmieje, że ja milusia jestem...

Nie wiem... Ja po prostu potrzebuję kogoś przy sobie - ostatnio cały czas... Gdzieś tracę swoją pewność siebie, zdecydowanie, energię życiową. Zapadam się w codzienność...

Płakać mi się chce... ale nie ma we mnie łez... Płaczę w środku, w duszy... Gubię się w deszczu... Wiem, że jutro nie będzie lepiej... Każdy dzień taki sam... Jestem sama... jestem zmęczona...

Every day is the same... I am lonely... I am tied... I am lonely but not alone...

Pośród deszczu, w chmurnym niebie... strasznie cicho bez skowronka...

Komentarze - ... only pain ...

... only pain ...

17 November 2003

W którym momencie kończy się upór a zaczyna masochizm? W którym momencie kontakt: trener - ćwiczący nabiera cech wojny? Czy początkiem jest zagrzewanie do dalszego wysiłku? Czy spuszczona głowa i strużki potu kapiące na podłogę? Czy początkiem jest uśmiech prowadzącego, gdy ściąga ćwiczącemu obolałe łopatki do tyłu? Czy myśl: "Nienawidzę Cię. Nienawidzę. I tak mnie nie złamiesz."? Czy początkiem jest wrzask nad głową? Czy łzy na twarzy?

Płakałam. Łzy mieszały się z kroplami potu na podłodze. Wrzask nad głową wtapiał się w rytm dudniącej muzyki.

"WYTRZYMASZ! DAWAJ! WYTRZYMASZ!!".

"pieprzony hoover, pieprzony hoover, pieprzony hoover, pieprzony hoover, ja nie wytrzymam? ja nie wytrzymam? jak nie ja to k...., kto?"

Kap, kap... spadały łzy...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 208 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.