Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Przedwiośnie

Przedwiośnie

25 February 2010

Choruję sobie. Po walentynkowym zatruciu wszystko się posypało - bolą mnie nerki i plecy, ogólnie słabo się czuję.

Co rano za oknem witają mnie mgła i zawroty głowy. W ciągu dnia mgła się unosi, a moje ciśnienie wyrównuje. Przedwiośnie, i nic więcej nie trzeba.

Planuję spokojny wieczór w kuchni, nad truflami. Pogadam z dziadkiem, powiem mu, że dostałam etat na uczelni i że pewnie byłby dumny. Powiem mu, że trochę zmęczona jestem tworzeniem stron, że szukam czegoś nowego. Gdyby żył, pogładziłby mnie zgrubiałą dłonią po policzku i powiedział, że we mnie wierzy. "Moja wnusia". Teraz pewnie się tylko uśmiechnie. A jednak kojąca jest myśl, że mogę z nim czasem porozmawiać.

Komentarze - Dzień Kota

Dzień Kota

18 February 2010

Wczoraj był Dzień Kota i nagle sobie wszyscy przypomnieli. Radio i telewizja aż huczały od audycji dla kotów i o kotach. Jak zwykle padały stwierdzenia, że bezdomnym kotom trzeba pomagać, że należy dbać o domowych milusińskich. Jak zwykle.

AvaPodchodzę do siedzącej w drzwiach balkonowych Avy, nachylam się i szepczę do kociego ucha: "Dzień dobry Pani Kotce. Dziś jest Dzień Kota, wiesz? Twój dzień."

Ava patrzy na mnie przez chwilę z miną oznaczającą kocie wzruszenie ramionami: "I co z tego?" Bo rozpieszczana i uwielbiana Ava, piękna rasowa norweżka rozpuszczona jak dziadowski bicz, każdego dnia dostaje przysmaki, jest głaskana, noszona na rękach i co dzień mewy kołują za oknem specjalnie dla niej. Ava wie - Dzień Kota jest codziennie.

Zmarznięte koty w bramie, które zauważam jadąc autobusem, też wiedzą - nigdy nie ma Dnia Kota. No chyba, że uznać za taki dzień, w którym w śmietniku znajdzie się kawałek ryby, albo uda się uniknąć spotkania z psem, albo nie zauważą dzieci i nie dostanie się kamieniem. Na pewno nie jest Dniem Kota ten mroźny dzień lutowy, gdy brudny, szary śnieg tworzy zaspy wokół. Dla tych kotów święto jak dla Avy - nie ma znaczenia, bo później wszystko wraca na stare ścieżki.

I tylko media szalały, co jedynie podkreśla, że zima uśpiła polityków i aktorów, i trzeba się łapać każdego tematu. I było o czym pisać na blogach, bo nagle przypomniało się, że w domu lub u rodziny mieszka jakiś kot. "Pamiętajmy o naszych kotach", a dziś już wszyscy zapomnieli znowu.

I tylko znów mewy przyleciały specjalnie dla Avy. I specjalnie dla niej sroka wije gniazdo na wprost balkonu. Będą wiosną kląskania i pomiaukiwania pełne ekscytacji, gdy wyklują się pisklęta. Na razie kotka z radością obserwuje przygotowania i leniwie popycha łapą różowo-niebieską piłkę. Dzień Avy jest zawsze.

Komentarze - Isn't it wonderful?

Isn't it wonderful?

16 February 2010

Od dwóch tygodni ciągle jestem w biegu i nie mogę złapać tchu. Dziś też, niedawno wróciłam ze Szczecin Dąbia. Jadąc cieplutkim tramwajem dziękowałam wszystkim zrządzeniom losu, które pozwoliły mi mieszkać w miejscu z idealnym dojazdem. Z idealnym dojazdem WSZĘDZIE. Niewiarygodna sprawa.

W każdym razie gnając przed siebie, nie nadążam z łapaniem chwil. Gdzieś mi się to wszystko zlewa w jedną całość. W jedną, absolutnie pewną całość - idzie wiosna!

Ja wiem, za oknem nadal biało i śnieg dzisiaj prószy od rana, ale upieram się przy swoim. Wiosna nadchodzi! Tuż za rogiem poprawia płatki pierwszym przebiśniegom. Wczoraj widziałam ją w pąkach magnolii przed domem, śpiewał o niej dzwoniec na topoli. A dziś potwierdza to jasność za oknem i zakochana para kaczek przycupnięta w śniegu.

I nie ma co biadolić, że zima to zima. Jak jest zima, to musi być zimno. A jak jest przy tym biało i śnieżnie, to jest pięknie. Zawsze zachwycał mnie wirujący taniec śniegowych płatków. Taki spokojny, delikatny, niemalże czuły. Jak pocałunek widmowych ust na policzku. Chłodny i zwiewny. Aż chce się unieść głowę, przymknąć oczy i zawirować wraz z nimi.

Suteki da ne?

Komentarze - Oświecenie

Oświecenie

15 February 2010

O mało się w nocy nie przekręciłam. Chwilowa niechęć do gotowania zaowocowała zakupieniem przez Rafała pizzy. Smacznej pizzy, muszę przyznać. I jak się później okazało, dla mnie akurat zabójczej. W osobistej skali zatruć - 5 punktów na 6, gdzie szóstka to był jad kiełbasiany. 

Jako kompletnie nielekarskie zwierzę, leczyłam się tym, co zawsze - mocną herbatą. Jak zawsze pomogła. Ruszam się i nie mam dreszczy. I tylko nadal doskonale wiem, gdzie przebywa mój wyrostek.

Ciekawe, że w chwilach słabości, człowiek jest blisko oświecenia. Nie jakiegoś konkretnego, każdego dostępnego. Niektórzy się modlą, inni obiecują milion rzeczy za poprawę, a ja wpadam w nastrój żądający. Dziś w nocy trafiło na Shivę (z racji jogi) oraz na Bastet (z racji tego, że stoi u mnie na szafce). Oberwało się też Avie, że nie chce tego świństwa ze mnie wymruczeć, a przecież każde dziecko wie, że koty mruczeniem wyciągają choroby. Każdy wie, nie? A Ava chyba nie. Niedokształcona taka.

W każdym razie "coś" mi pomogło, żyję. Obstawiam herbatę. 

Komentarze - Who watches the watchmen?

Who watches the watchmen?

12 February 2010

Bywają takie dni, jak dzisiejszy. Po całym tygodniu biegania i załatwiania różnych spraw oraz pracy mam w głowie kompletną pustkę. Nie chce mi się nic - odpisywać na maile, myśleć nad tematami, sprzątać, gotować, a nawet grać. Wszystko wydaje mi się trzydzieści razy trudniejsze niż zazwyczaj.

Baśka pewnie by to wzięła za efekt porannych medytacji i tego, że karma ze mnie wyłazi. Dla mnie to tylko zmęczenie.

A joga i medytacje... to całe zamieszanie z karmą, oczyszczaniem z wcieleń, chakrami... Myślę, że niektórzy ludzie tego potrzebują. Że czasem trzeba czegoś więcej, jakiejś ważniejszej symboliki, żeby uwolnić się od złych emocji, zaakceptować pewne zdarzenia, inaczej spojrzeć na siebie i swoją przyszłość.

Nawet bez jogi znam siebie, potrafię zanalizować siebie dokładnie, cynicznie, do bólu. Wiem, co z czego wynika - które zahamowania kiedy nabyłam, jak sobie z nimi radzić i czy w ogóle jest sens. Uczę się na błędach - raz popełnione pomyłki rozkładam na czynniki pierwsze i przechodzę nad nimi do porządku dziennego. Są po to, by nie popełniać podobnych błędów w przyszłości. Romantyzm, ckliwość, sentymentalizm - trochę na wyrost, ukrywające dogłębnie cyniczny sposób myślenia.

Rany są po to, żeby bolały. Łzy - aby płynąć. Pamięć jest po to, żeby się uczyć. A umysł - żeby czuwać.

Who watches the watchmen? Me.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228,

Strona 70 z 228

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.