Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze -

20 July 2005

Aaa... A! Aaaaa.... Za trzy godziny jadę! O-my-god, o-my-god, na Ozyrysa i na Apisa, a ten cholerny gaz nadal się nie chce zapalić!
++ NIENAWIDZĘ STARYCH BUDYNKÓW ++ + NIENAWIDZĘ STARYCH MIESZKAŃ +

Wrrrr... Wrr, wrr. Pyśka prasuje nasze materiały szkoleniowe. Wygląda to w ten sposób, że co jakieś pół godziny zasuwa po nich w kółeczko i wali się na drugi bok. Nie wiem, co da się z tego odzyskać. Mroziu panikuje. Chodzi i marudzi - a to kąpiel, a to roaming, a to on nie, nie do cholery, w żadnym wypadku i kategorycznie nie odkurzy. Słowo ZARAZ pada z szybkością pocisków z karabinu. O, coś szumi... Czyżby... o yaaa..... I po co to, po co? Pysia i tak uwije gniazdko z torebek foliowych i długopisów...

++ BOILER SIĘ ZEPSUŁ NA AMEN ++ + WOOOSHA +

W samolocie będą siedziały śmierdziele dwa - Mroziu i ja. Pogoda w Szczecinie osiąga dół. A ja już jutro przywitam słońce. Rozświetli mi twarz i we włosy powplata jaśniejsze kosmyki. Czy ja muszę tłumaczyć, że mam wariacki humor?

Komentarze - Incomplete

Incomplete

19 July 2005

Ta notka jest pisana dla pieniędzy. Żartuję. Fajnie by było, gdyby ktoś mi za te wyn(at)urzenia płacił, ale obawiam się, że są za mało kontrowersyjne lub choćby tematyczne. Ta notka jest pisana dla mnie. Dla takiej jednej, której się nie chce dorastać. Która patrzy na zdjęcie "na Chińczyka" i uśmiecha się głupio. Którą przechodzą dreszcze od całowania po szyi i która boi się nurkować, choć uwielbia latać. Dla mnie, pokręconego stworzenia, które nagle pokochało kolor pomarańczowy i mogłoby zatonąć w iskrach pewnych oczu. I które tańczy, chociaż nie umie i uśmiecha się całą sobą. Słucham "Incomplete" i czuję się... niekompletna. Tak właśnie. Coś tam sobie nuci w środku, co nie do końca należy do mnie. Ale niech tam. Z rozpędu do kompletowania świata o mało nie przygarnęłam pieska. Taka mała, bojowa kulka po prostu rozłożyła mnie na łopatki słodyczą. Pyśka przechodząca gwałtownie ze stanu zaspanej kotowatości do stanu nastroszonej szczoty ryżowej przywołała mnie do porządku. No tak, sama nie jestem. Brzydko z mojej strony, egoistycznie, że aż "A fe!". Dziękuję samej sobie za notkę. Dobra robota, aż się wzruszyłam. W rozczulaniu nad sobą jestem mistrzynią. "I’ve tried to go on like I never knew you I’m awake but my world is half asleep (...) But without you all I'm going to be is INCOMPLETE Backstreet Boys: Incomplete"
Komentarze - Bogini

Bogini

18 July 2005

Auu, auu, auuu!! Mam zakwasy. A po dzisiejszym PUMPie będę miała jeszcze większe. Jupika ja jej, auuuu. Bicepsy znów mi się napompowały, a na ramionach widać ścięgna, czy coś... Jak mi jutro żyły powychodzą to sobie chyba aż zdjęcie strzelę. I będę się wielbiła potem i wznosiła sama do siebie bałwochwalcze pienia. Tak, jestem próżna, wiem, i kocham swój biceps. I jeszcze brzuch, który od przypadku do przypadku bywa płaski. Zastanawiam się, czy nie powtórzyć Weidera, tak porządnie teraz, full hardcorowo. Tylko że jakoś nie bardzo mi się chce, pozostają ABSy po powrocie. Hmm... po powrocie... jak zwykle dałam się wrobić, bo ja przy Niej przestaję myśleć. Albo przejmuję Jej styl widzenia. Nie ważne w sumie. Tyle, że się zadeklarowałam, że w sierpniu pójdę na całość po kilka godzin dziennie. Chciałabym wreszcie znaleźć ten czas na siłownię i dojść do dużego na biceps, i jeszcze przypomnieć sobie, jak się robi obroty. Bo na razie to po jednym cały świat wiruje. Za długa przerwa. Tylko boję się, że życie znów oleje moje postanowienia i postawi mnie przed faktami dokonanymi. I znów zacznie się kierat ze stronami, doktoratem, publikacjami... Klon by mi się przydał. Albo trzy, co się będę rozdrabniała. Wiem, dziś monotematycznie. Ale nie chce mi się pisać o tym, że jutro się pokłócę z matką. Ani o tym, że mój facet to pijak wożący drewno do lasu. Ani nawet o tym, że tę kretynkę od salsy należałoby rozszarpać na kawałki. Mnie dziś jest dobrze - z tymi zakwasami, napompowanymi bicepsami i tymi kroplami potu, które kapały mi z rzęs na stepie. A teraz dwa tygodnie nieróbstwa. To też kocham. O yeee!!!
Komentarze - Then I saw Her smile

Then I saw Her smile

17 July 2005

Kocham tę kobietę. Oficjalnie i nieodwołalnie. Za ten blask w oczach i za tę radość. Za dzisiejsze HI/LO i STEP. W takich chwilach jak dziś, wiem, po co żyję. Muzyka, ruchy, oddech, wszystko sprawia mi nieopisaną przyjemność. A Ona, jaśniejąca na tle luster, przypieczętowuje to szczęście uśmiechem. Mogłabym to przeżywać jeszcze raz i znów, i znów, aż do całkowitej perfekcji. Jeszcze jutro - PUMP i STEP jako niewielka ucieczka od rzeczywistości, krótka chwilka zapomnienia z Nią. A potem, w momencie, gdy zacznie się liczyć już tylko to, znów dwa tygodnie bez. Czasem nawet Egipt nie jest w stanie przyćmić tego uczucia. Tęsknoty za zmęczeniem, granicą możliwości, upojeniem ruchem, Jej uśmiechem. Czasem... oddałabym wzystkie gwiazdy za ten jeden blask. I za to lekkie łaskotanie, gdy przy naramiennych kropla potu spływa wzdłuż kręgosłupa. Mrrr... Chyba nie istnieje nic przyjemniejszego.
Komentarze - Siwieję

Siwieję

16 July 2005

Oddałam się z Mroziem szaleństwu zakupowemu. Egipt opanował moją głowę niemal zupełnie. Niemal, ponieważ kilka rzeczy zdołało się przebić przez mgiełkę podróżniczego amoku. Po pierwsze obejrzałam "Wojnę Światów". Brak mi słów, bo ciągle mi zęby dzwoniły z nerwów. Ja się nie mogę tak stresować! I tak siwieję, nadmiar emocji mnie zabija. A Tom Cruise rozmaśla. Ten gość pięknieje z wiekiem - też bym tak chciała. Czy wspominałam, że siwieję? Po drugie kupiłam sobie czapkę z daszkiem. Na Oma, ja mam czapkę z daszkiem! To moja pierwsza. I pomarańczowe okulary przeciwsłoneczne. O jaaa.... Nie, na serio, ja się naprawdę dziko z tego cieszę. Po trzecie widziałam (ex)Pressa. Fank ju, fank ju, lord. Ha ha ha. Ale małpa. Jak ja się mogłam w tym czymś kochać? Ludzie są ślepi, gdy młodzi. A potem siwieją, lol. A tak poza tym... zazdroszczę siostrze. Siwieję, wspominałam? I... nic więcej. Wakacje są, a jutro będzie Ania. I znowu lama, czyli ja, ale kto by się przejmował...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 136 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.