Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Admire

Admire

30 November 2003

Ostatnio przechodzę kryzys światopoglądowy. Ogarnia mnie zwątpienie w sens tego wszystkiego.

Jestem rozczarowana. Dojrzewam do samotności. Dotychczasowe związki raczej mnie zawiodły. Nie znalazłam w nich tego, czego szukałam. Pewnie jest w tym też sporo mojej winy: raczej trudno mnie określić jako osobę czułą, delikatną i opiekuńczą. Nie lubię też odgrywać roli małej, słabej, głupiej kobietki. Nie jestem żadną z nich.

Ale czy naprawdę tak trudno jest znaleźć teraz mężczyznę, który by miał zainteresowania? Nie bał się podejmowania decyzji? Lubił żyć aktywnie? Umiał mi zaimponować? A przy tym nie był takim pieprzonym, skoncentrowanym na sobie egoistą?

Mój poprzedni facet był dzieckiem, któremu wydawało się, że cały świat musi się do niego dostosować. Mój obecny - jest dzieckiem, które boi się żyć. Wszyscy moi znajomi to duże, rozpieszczone dzieci, które bawią się w dorosłe życie.

Nigdy nie chciałam dominować w związku, wydawać poleceń. Nie dążę do rodzinnego stylu życia. Chcę mieć partnera - kogoś, kto będzie mi pomagał, kto będzie miał podobne cele jak ja, kto będzie wychodził z inicjatywą. Zmęczona jestem rolą przywódcy. I coraz częściej się zastanawiam, czy jednak nie poszukać sobie kobiety...

Komentarze - ...

...

30 November 2003

Za oknem wiosna. Niebo czyste jak łza. Wiatr niesie zapach ziemi.

W głośnikach: Faye Wong - Winter Love

Korzystając z rozpaczliwego stanu Mrozia, zrobiłam mu muzyczną wycieczkę azjatycką. Od Faye Wong, przez Utadę Hikaru aż po X Japan. Z wrażenia zaczął oglądać jakiś film o wojnie w Korei... Mam spokój.

Nie chce mi się dziś klepać kodu... Czytać o Smartach też nie... Poszłabym na spacer...

Przedwczoraj w napadzie desperacji/szaleństwa zapisałyśmy się z K. na trzygodzinny maraton fitnessu w Mikołajki. Co nas nie zabije, to nas wzmocni, z tym że to nas zabije na pewno. Ale czego się nie robi z nudów/dla urody/z głupoty/z miłości/dla kumpeli/żeby sobie coś udowodnić (niepotrzebne skreślić).

A jutro znów sztangi i Anka. Wreszcie mam kogo podziwiać.

Komentarze - ... no more dreams for the dolphin ...

... no more dreams for the dolphin ...

30 November 2003

Po ostatniej nocy mój delfin chyba prędzej się utopi niż zaśnie.

Jakby mało było jęczenia schorowanego Mrozia, to jeszcze jak poszłam spać, to mój kot zaczął rzygać. Prosto na serwetę i kolokwia. W tym ostatnim przypadku to go rozumiem. Też mi jest niedobrze jak patrzę na tę stertę do sprawdzenia.

Dziś nie było lepiej. Mroziu osiągnął maksymalną temperaturę 39,6. Podobno to u niego normalne. Nie wiem - u mnie to nienormalne. Ja rzadko miewam gorączki powyżej 37,5.

Na pogotowiu pani przełączała telefon do innej pani, a tamta do innej i tamta jeszcze też i wszystkie były uroczo zainteresowane objawami i historią pacjenta. Po piętnastu minutach zabawa straciła sens, bo gorączka opadła. Jakby rosła to już by nie żył. Jestem pod wrażeniem służby zdrowia.

W ramach odreagowywania wyszłam z domu w południe i wróciłam wieczorem. Nie nadaję się do akcji pomocowych. Szlag mnie trafia zamiast współczucia. I raczej nie żywię innych odczuć niż poirytowanie. Wkurza mnie, że on jęczy, stęka i poci się w moim łóżku. Wkurza mnie, że nie czuję litości. Wkurza mnie, że nie rozumiem. Wkurza mnie, że mnie to wkurza.

Chyba jednak chcę być sama. Bez faceta. Bez potrzeby opiekowania się kimkolwiek. Bo mną się nikt nie opiekuje.

Komentarze - the nightmare of the dolphin

the nightmare of the dolphin

28 November 2003

In every colour there's the light.
In every stone sleeps a crystal.
Remember the Shaman, when he used to say:
"Man is the dream of the dolphin".

Enigma uspokaja mnie dzisiaj. Muszę się odprężyć po tym dniu, który znów wywołał to nieznośne kłucie w lewej piersi. Nie ważne, przy moim ciśnieniu zawał mi nie grozi.

Kolokwia mnie zadziwiły. I am still astonished. Ale to temat na kolejną notkę...

Zakończyłam też rozdział życia związany z portalem. Proponowana stawka była śmieszna. Podziękowałam ładnie.

Czy jestem zła? Nie, właściwie nie. Raczej... nieśmiało zadowolona. Ostatnio ta praca przestała mi stawiać wyzwania i tylko zabierała czas, który mogłam efektywniej wykorzystać. Przestało mi się to opłacać.

Mroziu załapał jakieś choróbsko i wylądowaliśmy na pogotowiu. Siedzieliśmy tam godzinę, po czym wyszedł z antybiotykiem na grypę, którego ja nawet nie mogę dotknąć. Musi to być wyjątkowe świństwo, jeśli przy moich genach i stanie odporności organizmu jestem na nie uczulona. Cóż, na zdrowie!

A przy okazji dowiedziałam się czegoś o sobie: nie dorosłam do tego związku. Nie wiem, czy kiedykolwiek dorosnę. I ciągle ta nerwówka, przejmowanie się, martwienie, denerwowanie.

Mój delfin miał dziś koszmary.

Komentarze - Żałość

Żałość

27 November 2003

Chciałam napisać tu, jak wkurzają mnie ludzie, którzy są dorośli, ale zachowują się jak dzieci. To miała być notka o szacunku, kulturze i odpowiedzialności. Nie napiszę nic.

Skruszą się bowiem góry i wyschną oceany. A głupota jest, była i będzie...

Za poetą Jaskrem bodajże...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234, 235,

Strona 214 z 235

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.