Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - O mężczyźnie

O mężczyźnie

18 October 2003

Dziś będzie o mężczyźnie.

A właściwie o mężczyznach mojego życia. Takich wirtualnych, którzy na zawsze zmienili mi sposób patrzenia na świat...

Pierwszy... hmmm.... pierwszy był Marcin z "Zapałki na zakręcie" K.Siesickiej. Gościu nieco zakręcony, nieco zbuntowany, ale całkiem sympatyczny. Książka dała mi dużo do myślenia, polecam wszystkim. Zwłaszcza, że ubóstwiam Siesicką. Marcin był romantyczny i zaskakujący. Dwie cechy, których szukam do tej pory.

Drugi - Yaten - wredny kociaczek. Jakoś zawsze lubiłam wredne charaktery... Ale nie zagościł u mnie na dłużej, bo na arenę wszedł Cloud... I chyba już zawsze na zawsze na niej zostanie...

Nieszczęśliwy, zamknięty w sobie, zagubiony, a jednak przecież silny Cloud z Final Fantasy VII. I mój sentyment do niego, do tej historii, do postaci... Gra, w którą grałam 7 razy, która wzrusza mnie do dziś i pozostawia ciepłe wspomnienia w sercu...

Czasem myślę, że to od tego się wszystko zaczęło i na tym powinno się zakończyć... Moje porąbane życie, mój spaczony pogląd na świat, mój ideał mężczyzny... Bo po Cloudzie byli inni: Kamui, Kenshin, Serge, Zidane... Postacie, do których tęsknię... wirtualne miłości...

A jednak... nie do końca... Każdy z nich miał w sobie coś, co cenię i co mnie pociąga... Każdy rozpaczliwie szukał siebie, swojego miejsca, celu w życiu. Byli odważni i wytrwali, nie poddawali się, chronili innych... Jak mało jest takich osób obecnie, jak trudno znaleźć kogoś takiego...

Czy tęsknota za kimś takim jest głupia? Czy sentyment do kogoś, kto realnie nie istnieje jest bezsensowny?

Myślę, że ciągle szukam... bo ciągle tęsknię... Mężczyzn, którzy nie bali się być mężczyznami... To dla nich właśnie... dla tych, co żywili nadzieję...

"Why did you help?"
"There's no need for reason to help..."
"...we've got to keep on living"
"For the sake of returning to that place someday"
"That is why...
...I'm singing..."
... that very song"

Final Fantasy IX

Komentarze - Wszystkiego po trochu

Wszystkiego po trochu

17 October 2003

Piwko... mniam...

Dwa dni nad piętnastoma komputerami. Dwa dni ghostowania po sieci piętnastu cholernych komputerów nawet bez stacji dyskietek... Od 8:00 do 16:00... Z zajęciami w przerwach... Mam dość...

Na poniedziałek galeria i szukampracy... Mam nadzieję, że już skończę tę galerię. A do tego projekt strony katedry do zrobienia... Znów pracujący weekend... Zmęczona jestem... Ale w sumie zadowolona.

Fitness trzyma mnie przy życiu, choć 4 wejścia w tygodniu to trochę dla mnie za dużo. Mimo to dawno nie miałam takiej energii do życia i optymizmu... Jak na osobę, która od tygodnia odchodzi od kompa tylko po to, żeby się dobić na ćwiczeniach, zadziwiająco dobrze się trzymam...

I nucę sobie, no!! I piję piwko, no!! I gram w Final Fantasy 9, no!! I tylko oczy mi się same zamykają... n... o...

Komentarze - Galeria a styl życia

Galeria a styl życia

15 October 2003

Człowiek chciałby czasem rzucić tę prace w cholerę, ale co potem? Niektórzy pracują dla pieniędzy, inni się spełniają w tym, co robią, jeszcze inni nie mają wyboru...

Ja mam wybór, bo mogę nie pisać tych stron i żyć jeszcze przez jakiś czas ze stypendium. Zresztą na razie profity z tej pracy nie są tak wielkie, by było mi ich żal. Ale... Ja lubię pisać strony. Układać, zmieniać, dopasowywać. Kiedy staję przed jakimś problemem, lubię go rozwiązywać. Uczyć się czegoś nowego... Jest to praca, która wciąga, daje satysfakcję, a przy tym doskonale się nadaje na pracę dorywczą.

To tylko ta galeria mi wybitnie nie leży... To ta współpraca mi wybitnie nie leży... Po prostu nie robię tego dla siebie.

Moje życie jest przypadkowe, dziś się doczytałam, że stochastyczne. Płynę z prądem i na dobrą sprawę unikam przemyślanych decyzji. Bo zawsze się obracają przeciwko mnie. Więc wszystkie działania podejmuję spontanicznie, kierując się impulsem. A ta galeria... to przemyślny plan mojego chłopaka, który postanowił wprowadzić mnie w świat webmasterów. A mnie ta galeria nie leży. Nie leży mi na razie też ten świat webmasterów, bo chciałabym najpierw uporządkować sobie wiedzę, zanim zacznę coś na poważnie. Ale obecnie trzeba łapać, co się nasuwa, bo potem może być przestój. To zdanie mojego otoczenia. I, pomimo, że zawsze jak chcę złapać okazję, to się jakaś znajduje, ja tym razem zrobiłam coś pod presją innych. I jestem z tym CHOLERNIE nieszczęśliwa, bo nie sprawia mi to przyjemności. A jak coś nie jest dla mnie przyjemne, to nie widzę powodu, żeby to robić. I galeria stoi, a ja łapię doła za dołem.

Ech... profesjonalistą to ja nigdy nie będę...

Komentarze - ...my time...

...my time...

14 October 2003

Już mi lepiej. Odespałam wczoraj, potem wykończyłam się na aerobicu. Dziś BASIC STEP. Wróciłam wypluta kompletnie.

O to chodzi - przez zmęczenie do niemyślenia. Tępa praca nad portalem. Dopóki nie myślę, jakoś to idzie. Czasem się nienawidzę, czasem nienawidzę tego, co kocham...

Ami pisze, że jej życie jest nudne, bo codziennie robi to samo. Wszystko poukładane, każdy dzień. U mnie w życiu bajzel niesamowity. Wstaję i chodzę spać o wariackich porach, posiłki jadam jak mi się przypomni, pracuję, jak mam Wenę.

Mroziu próbuje mi poukładać dzień, ale jakoś to nie wychodzi... Ja w ogóle ostatnio niepoukładana jestem, zapominam o czym rozmawiałam zaledwie pół godziny wcześniej, mylę terminy, gdzieś gubię czas. Niby roznosi mnie energia i humor mam wręcz wariacki, ale jak tylko pojawi się jakiś problem to ja niemal w histerii jestem. No dobrze, nie "niemal".

Ta Warszawa wykończyła mnie zupełnie... Powinnam pisać logowanie... ech... Jestem mistrzem w marnowaniu czasu...

Komentarze - Kolorowe liście lecą z drzew...

Kolorowe liście lecą z drzew...

10 October 2003

Znów pada kapu-kap. Dźwięk opon na mokrej jezdni zlewa się z szumem komputera w pokoju nr. 227 na Wydziale Informatyki Politechniki Szczecińskiej. Siódmy rok w tym budynku, drugi w tym pokoju. Świat, który już zaczynam poznawać. Czy lubić?

Kiedy patrzę na moją mamę, na mojego chłopaka, na znajomych... Codziennie wychodzą do pracy, siedzą w niej 8 godzin, czasem więcej. Muszą brać urlopy, robić to, co im się każe. Potem wracają do domu, zmęczeni, zestresowani nadchodzącym dniem. Życie przytłaczające, stępiające umysł, takie... ogłupiające...

A po drugiej stronie? Mój ojciec, dziadek, ja. Wakacje i przerwy świąteczne, zmienne godziny i ilość godzin niezbyt męcząca. Praca z ludźmi, gdzie samemu jest się sobie panem... Środowisko naukowe, pełny luz...

Odpowiedź: warto. Więc i wybór prosty...

Pytanie: czy warto więc siedzieć i udzielać się naukowo, pisać doktorat, który niewiele ma wspólnego z moimi zainteresowaniami, prowadzić zajęcia z bandą znudzonych studentów?

W tym semestrze tylko 8 godzin tygodniowo. 4 grupy po 2 godziny każda. Praca w czwartek i piątek, do 14:00. Żyć nie umierać...

Kolorowe liście lecą z drzew...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 214 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.