Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - I am nothing but the dust...

I am nothing but the dust...

22 July 2004

Właśnie wróciłam z fitnessu. Jestem beznadziejna. Ale... mam wytłumaczenie! I tylko wkurza mnie, że mam ich aż tyle. Bo mogłabym powiedzieć, że: - żelazo skończyło mi się 3 dni temu, więc od 3 dni nie mam "wspomagacza" dotleniającego; - właśnie mnie krew zalewa, a wtedy człowiek jest słabszy; - zmienia się ciśnienie i boli mnie głowa; - mało sypiam, bo całymi nocami pracuję; - dziwnie jadam, bo starzy mi zostawili pustą lodówkę; - miałam tydzień przerwy; - Mroziu mnie zniechęca; - wkurwiła mnie taka jedna mała, co mi właziła w drogę. I wszystko to prawda. Ale ja nie czuję się usprawiedliwiona - może przed Anką tak - ale nie przed samą sobą. Jest mi wstyd, że nie mogę się przemóc, że nie wytrzymuję z większym obciążeniem. Wstyd, że nie przyswajam tego głupiego żelaza. Jeszcze mnie przestraszyła aptekarka. Spytałam o jakieś tabletki z żelazem, ale bez recepty i tylko takie profilaktyczne, jak np. pastylki z magnezem albo wapnem. A ona mi dała Falvit i powiedziała, że w tym jest najwięcej żelaza i że on też jest podawany przy anemiach. I fajnie. Podobno ma największą dawkę żelaza na rynku (z tych bezreceptowych). Problem w tym, że ja wsuwam Falvit po 2 - 4 tabletki dziennie już od pół roku. I mam anemię pomimo to. Przestraszyłam się na myśl, jak bardzo musiała być zaawanasowana, zanim zaczęłam go łykać. I pomimo to... pomimo to nie czuję się usprawiedliwiona! Ten cholerny organizm znów mnie zawiódł! Ale ja się zemszczę... Nigdy więcej wymówek, tłumaczeń. Zaćwiczę go na śmierć. Żelazo czy nie, będzie robił to, co ja każę. Od jutra zaczynam trening specjalny.
Komentarze - Cofam się

Cofam się

21 July 2004

Nie sądziłam, że to tak szybko może pójść. 6 dni bez ruchu i dziś ledwo się na stepie utrzymałam. Zrobiło mi się bardzo źle - ze złości na samą siebie. Jutro już sobie nie pofolguję. Miałam jeszcze iść dziś na basen, ale złapała mnie migrena. Jak zwykle podczas miesiączki mam ochotę sobie rozwalić głowę o ścianę. Żeby przestało boleć. I jeszcze ta świadomość, że właśnie wylatują ze mnie tak starannie pilnowane efekty łykania żelaza. Tylko się utopić. Tabletki żelaza się skończyły, za tydzień pójdę na ponowne badanie krwi. A potem we wrześniu jeszcze raz. Czuję się niekomfortowo bez tabletek. Ciągle się zastanawiam, czy bez codziennej dawki prosto do krwi, mój organizm znów nie popadnie w apatię. Jutro kupię główkę sałaty i będę ją rąbała wraz z brokułami... Kurcze, jak ta głowa boli... Ja bardzo źle znoszę ból. Niektórzy po prostu cierpią w milczeniu, inni skarżą się i płaczą, a ja się wkurzam. Jestem gotowa wtedy zmasakrować ognisko bólu. Tak jak z kręgosłupem i mięśniami - boli, to ja się jeszcze bardziej zmęczę. Zacinam się w uporze potęgownym cierpieniem i potrafię się w ten sposób wykończyć. A te migreny mnie naprawdę denerwują. Wrrr... I tym optymistycznym... idę się położyć.
Komentarze - Komp, ząb, koty i inne przekleństwa

Komp, ząb, koty i inne przekleństwa

20 July 2004

Jest po prostu bosko. Pracuję na jakimś rzęchu, a nie monitorze, podczas gdy mój monitor stoi obok. To akurat wiąże się z tatusia biureczkiem i "Specjalnymi otworkami na kable". Przełączenie czegokolwiek w komputerze graniczy z cudem. Na sztangach i stepie nie byłam. Okres leżenia bykiem przedłużył się o kolejne dwa dni. Dlaczego? Prosta sprawa. Najpierw ten komputer, potem Mrozia ząb. Bo nigdy nie jest na tyle dobrze, żeby nie można było czegoś spieprzyć. Więc zamiast na sztangach - wylądowałam u dentysty. A to wszystko dlatego, że nie przewidziałam. Jak zwykle. Bo ja należę do wybrańców losu: jeśli czegoś pragnę - mam. Tylko nie zawsze tak, jak pragnęłam. Uczę się uważać na to, o czym marzę. Bo może mnie rykoszetem trafić. Trafiło. Po pierwsze chciałam czas dla siebie i doktoratu. Siedzę na wygnaniu - mam mnóstwo czasu. Tylko zero chęci i rzęcha zamiast komputera. Chciałam przenieść activa pumpa i step na inne dni tygodnia, żeby poniedziałek mieć wolny, ale K. mnie jeszcze ustabilizowała w tym tygodniu i... Chciałam, to mam. Mrozia zęby i zapis na środę (step) i czwartek (pump). I tak jest zawsze. Chcę czegoś - dostaję. I Esme miała rację: to, o czym ludzie marzą, nie zawsze jest tym, czego naprawdę chcą. Mądry ten Terry Pratchet.
Komentarze - Wyprowadzam się do mamy

Wyprowadzam się do mamy

19 July 2004

Mama postanowiła wyjechać do naszej posiadłości wiejskiej. Fajnie to brzmi, szczególnie jeśli ma się świadomość, że owa "posiadłość" to maleńki, drewniany domek na zadupiu kutnowskim. Ja staram się tam nie jeździć zbyt często, bo wracają wspomnienia. Tego, jak tam kiedyś było. Tego, jak kiedyś wyglądała ta wieś. Żniw, sianokosów, zbierania wiśni... To, co pozostało, to bolesny odłamek w sercu. I świadomość, że nie da się wrócić do przeszłości. W każdym razie mama postanowiła tam wybyć na kilka dni. Ojciec wybył już wcześniej, moja siostra w Grecji - pojawił się problem, z kim zostawić Gremliny. Padło na mnie. Bo Gremliny tęsknią. A jak tęsknią, to roznoszą dom. Więc się wynoszę do rodziców na parę dni. Z monitorem i dyskiem twardym pod pachą. I stosem książek. Może wreszcie uda mi się popracować...
Komentarze - Po prostu piątek

Po prostu piątek

16 July 2004

Nie poszłam dziś ćwiczyć. Jakoś tak... Po prostu nie poszłam. Słabo dziś znoszę problemy i krytykę. Nie zniosłabym porad ani poprawiania z Jej strony. Więc uciekłam. Przed Nią i przed swoją niezdarnością. Zanurzyłam się w świat kodu i PHP. W struktury bazy. Z zacięciem. Jakbym w ten sposób chciała odkupić ucieczkę. Linijki kodu w zamian za krople potu. Moja pokuta za brak śmiałości. Czasem ta cała sytuacja mnie frustruje. Efekty są zbyt małe, za wolno nadchodzi poprawa, a ja bym chciała już, teraz. I co z tego, że wiem, iż to normalne? I tak zniecierpliwiona denerwuję się na siebie, wstydzę się za siebie. Czuję się gorsza. I czasem brak mi wsparcia. Mroziu nie rozumie i raczej mnie zniechęca. Odciąga w drugą stronę. Czasem brak mi Jej. Normalnej rozmowy, tego zachęcającego uśmiechu. Gdybym tam poszła, spotkałabym Ją i iluzja by trwała. Ale dziś nie znalazłam sił...Dziś trwam w pełnej świadomości, że dla Niej jestem zwykłą klientką klubu. Że dla Niej nie istnieję...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230,

Strona 176 z 230

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.