Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Duże dziewczynki nie płaczą

Duże dziewczynki nie płaczą

03 October 2003

Życie jest do dupy... Jest do dupy, bo:

  • jak wczoraj poszłam na aerobic, to odwołali zajęcia. Jak dziś miałam iść, to kumpela nie może, a mi łeb pęka. I jutro pewnie też nie pójdę...
  • czuję się jak zombie, ale mam umówione spotkanie z koleżankami i muszę na nie iść. Nawet piwa się nie napiję, bo siedzę na Ibuprofenie.
  • w piątki mam na 8:30 na uczelnię, a ja nie umiem wstawać rano.
  • w moim pokoju jest zimniej niż na dworze, ale ile można siedzieć na dworze? Paradoksalne - jak zaczną grzać to będzie za gorąco.
  • mój facet chce seksu, a ja chcę się kochać - konflikt interesów. Tym bardziej, że on nie rozumie różnicy.
  • mam kupę roboty na poniedziałek i zupełnie mi się nie chce tego wszystkiego robić. Trudno żeby się chciało, jak jestem zestresowana.
  • jak teraz pójdę spać, to będę miała poczucie winy, że: nie poszłam na aerobic, nie spotkałam się z kumpelami, nie zaspokoiłam faceta, śpię zamiast pracować. 
A najgorsze jest to, że duże dziewczynki nie płaczą, a ja tak cholernie mam ochotę się zwinąć w kłębek i rozryczeć. I nawet się nie mogę do faceta przytulić, bo on znów będzie napalony i znów się skończy moim poczuciem winy...
Komentarze - Nowe warunki

Nowe warunki

03 October 2003

Siedzę na uczelni i próbuję dostosować się do nowych warunków. Albo może nowe warunki dostosować do siebie.

Serverek już stoi, mysql też, brak tylko chęci do pracy... Dziś nie wiem, co mi z tego wyjdzie... Za dużo latania w te i wewte. Pewnie znów zarwę weekend.

Pisanie stron wcale nie jest zabawą, jak tak się temu bliżej przyjrzeć. Tak naprawdę to żmudne klepanie kodu. Muszę pomyśleć nad jakąś modularyzacją, popisać sobie gotowe elementy, które będę tylko wklejała w odpowiednie miejsca kodu.

Ale na to trzeba mieć czas - a ja go nie mam. Rozłazi mi się jakoś, przecieka przez palce. Odkąd mieszkam z Mroziem jest jeszcze gorzej. Przedtem nadrabiałam w nocy, teraz koło 23:00 on goni mnie spać.

I w rezultacie ze wszystkim jestem spóźniona... Muszę się jakoś zorganizować...

Komentarze - Dola idola

Dola idola

01 October 2003

Modlitwa zestresowanego doktoranta

Panie! Daj mi siłę - do akceptowania rzeczy, których nie mogę zmienić, - odwagę do zmiany rzeczy, których nie mogę zaakceptować, - i mądrość, abym ukrył ciała tych, którzy mnie dzisiaj wkurwili.

Spraw, abym uważał, czy palce, które przydeptuję dziś, nie są połączone z dupami, w które może będę musiał włazić jutro.

Pomóż mi zawsze dawać z siebie w pracy 100%.... - 12% w poniedziałek - 23% we wtorek - 40% w środę - 20% w czwartek - 5% w piątek

I pomóż mi pamiętać... Kiedy mam naprawdę zły dzień i zdaje mi się, że wszyscy dookoła chcą mnie wkurwić, niech nie zapomnę, że do zrobienia smutnego grymasu potrzeba aż 42 mięśni, a tylko 4 do wyprostowania środkowego palca i powiedzenia im, że mogą mi skoczyć!

Źródło internetowe

Komentarze - Tak sobie siedzę

Tak sobie siedzę

27 September 2003

Mroziu się wprowadził, ale jakoś niewiele się u mnie zmieniło. Nadal żyjemy każde swoim życiem, tyle że razem chodzimy spać.

Czy mi to przeszkadza? Absolutnie nie! Bałam się, że jak on się wprowadzi, to moje życie się zmieni. Że będę musiała się dostosować, zmienić nawyki i przyzwyczajenia. Tymczasem nic nie zmieniam.

Jemu pewnie jest trudniej - w końcu przeprowadził się na nowe miejsce, w wielu rzeczach zupełnie odmienne od tego, co miał w domu. Poza tym inaczej się człowiek wprowadza do mieszkania, które jest tylko jego. Życie z moimi dziadkami nie jest proste, to starsi ludzie ze swoimi przyzwyczajeniami i dziwactwami. Trzeba się do nich przyzwyczaić. Nie zazdroszczę mu tego.

Mnie jest dużo łatwiej. Obozy zrobiły swoje i właściwie w każdym miejscu potrafię się czuć jak u siebie. Lubię zmiany, przemeblowania, przeprowadzki. Wypady z tatą nauczyły mnie, że tak naprawdę człowiekowi niewiele jest potrzeba do szczęścia, że wyspać się można także na podłodze, że nie trzeba mieć bieżącej, a nawet ciepłej wody, żeby wziąć prysznic. I że jajecznicę można zrobić na pokrywce od garnka, a 50 naleśników da się zrobić na dwóch jajkach. I że można czuć się jak u siebie w pokoju 2x2 z 20 innymi osobami. Wszystko jest kwestią dyscypliny wewnętrznej i umiejętności wyłączenia się.

Więc mnie się dobrze żyje z Mroziem. I tak mieszkamy - już dwa tygodnie razem...

Komentarze - Moje boje...

Moje boje...

26 September 2003

Aktywność fizyczna nie jest moją mocną stroną. Jakoś nigdy nie udało mi się znaleźć sportu dla siebie, choć właściwie moje życie przebiega pod przekleństwem ćwiczeń fizycznych.

Szkoła pływacka zraziła mnie na kilka lat do basenu, choć w końcu rybia natura zwyciężyła.

Próbowałam biegać, ale szybko mi się znudziło. Po około 400 metrach.

Rodzice posłali mnie na karate, żeby wyleczyć skrzywienie kręgosłupa. Na kręgosłup nie pomogło - po dwóch latach doszłam jednak do tego, że żaden ze mnie przyczajony tygrys, a raczej tchórzliwy smok. Bardzo mały smok, który na widok zagrożenia wieje, gdzie pieprz rośnie.

Siatkówka była fajna, koszykówka też i może nawet by mnie to wciągnęło, gdybym nie bała się oberwać piłką. Zwłaszcza po tym, jak koleżance poszły żebra po złapaniu krótkiej podkręconej. A mówią, że "dwa ognie" to zabawa dla dzieci...

Co jeszcze... w liceum dorwał mnie boski pan Kawecki i chyba tylko dzięki niemu nie jestem kaleką. Cztery lata siłowni i basenu zbudowały mi gorset mięśniowy, wyprostowały mnie i... zaowocowały głęboką potrzebą urlopu - na jakieś 6 lat.

Niestety, wszystko co piękne, kiedyś się kończy. Nastała era fitness...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231,

Strona 219 z 231

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.