Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
więcej

XXX

08 July 1994, Hala pod Śnieżnikiem

Za oknem cicha mgła niebo obleka
i deszcz po szybach dzwoni jakby marsza,
w schronisku cicho, ciepło, sucho i wygodnie,
poza nim w polu zwiędły moknie straszak.

W kominku ogień błyszczy, wciąż jeszcze nie zgasły,
duch Mickiewicza ponade mną lata,
w sercu dziwny niepokój - znany, ale straszny,
na grzędach liter kartki czarna krata.

Mrok cicho i wytrwale oplata mą szyję,
mokre trawy i strumień wiją się u płotu,
gdzieś w oddali u budy smutno pies zawyje,
liryka piór bocianich zrywa się do lotu.
więcej

Rozproszenie

04 May 1994, Szczecin

Myśli rzucone pieścią o piach
toną we łzach cichej rozpaczy,
co to oznacza, odpowiedź znasz:
nie próbuj więcej znów mnie zobaczyć.

Szok uderzenia, co wbił je w pył,
jeszcze nie przebrzmiał, wciąż jeszcze szlocha.
Był ktoś kochany... No właśnie - był,
lecz teraz Ty już wszak mnie nie kochasz.

One wciąż płaczą u Twoich stóp.
Kopnij je, mocno! A może znikną...
Tys im wykopał zły, zimny grób,
a teraz szepczesz, że jest Ci przykro?!

Odejdź, no odejdź! krzyczą we łzach
myśli rzucone pięścią o piach.
więcej

Topos

15 April 1994, Szczecin

Tego wszystkiego mam dość:
siebie, świata i białego psa,
co biega, ujadając,
ulotny niczym mgła.

Planety biegną nie dla mnie,
wieczność mi szczęścia nie da,
motywy mojej ściany
to obraz psa białego.

Podobno byłam zwyczajna:
bawiłam się, śmiałam i żyłam;
czarna chusta na teraz
i ten biały pies wyje.

On także kiedyś był inny,
miał łaty, był czarno-brązowy,
teraz pozostał negatyw,
tłukący się wewnątrz mej głowy.

I tylko świat się wciąż kręci,
ruch wirowy go znosi,
cień biały psa białego
o szczery uśmiech mnie prosi...
więcej

Tren II

11 April 1994, Szczecin

Przerwała się uwiędła nić;

Tkanina życia cicho zdarta:
przestał ktoś kochać i przestał żyć,
a zapisana, choć biała karta

ciągle wspomnieniem snuje się w krąg.

Ktoś odszedł, cicho zniknął we mgle,
pozostawiając mi drżenie rąk;
pozostawiając odblask na szkle

i poszum wichru u moich szyb;

Jeszcze łzy ciągle smutne, daremne
i nie przebrzmiały wciąż jeszcze krzyk,
i w sercu miejsca zbyt ciemne.

więcej

Tren I

10 April 1994, Szczecin

Rozstanie. Czy sens ma
wspominać moment ten?
Resztki śniegu za oknem
w styczniem ścięty dzień.

Dziwna cisza, ścian szloch,
mrok za oknem mych stresów;
drżenie sierści i strach -
myśli mknące do kresu
---

Bezwład, cisza - mój ból -
w oczach mleczna zasłona;
w niewidzących już oczach.
Rozpacz nieutulona...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34,

Strona 32 z 34

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.