Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
więcej

Z Poświatowskiej

29 January 1995, Szczecin

Mój zamek wznosi się wysoko
na górze, której nie nazwę szklaną,
aby nie piętrzyć trudności.

Gdy słońce ze snu budzi się rano,
gdy ręką chmury przegania z oczu,
płaczę z radości.

Potem zaś chodzę wśród komnat pustych,
jak szklista tafla mojego lustra
zbita przed laty.

Patrzę w odłamki, wykrzywiam usta
w uśmiech zastygłe czerwoną chustą,
jak lalka z waty.
więcej

W Bagdadzie

21 January 1995, Szczecin

To dzień słoneczny
jak zawsze w Bagdadzie
słońce swym żarem
na piasku się kładzie
pocą się wyniosłe palmy.

Lśnią śniegiem
białe puszyte
wiatrem wstrząsane
srebrzyste
pióra łabędzie

Lekko opada
na wielbłąda cień
jak zwykle w Bagdadzie
jak zwykle słoneczny dzień
więcej

Wang

05 January 1995, Karpacz

Cicho, tak cicho:
ni słońca, nie cienia.
Blaskiem księżycowym świątynia się kładzie.
Ciemnym okiem spogląda
szybek udziwnionych
na krzyży czarnych rzędy
w niemej ich powadze.

Rzuca się cienkim krzykiem
wiatr na śpiące groby,
zanurza się w otchłani wiecznego milczenia,
co karmi sie myślą,
choć pamięć minęła
i ludzi, którzy w niej żyli,
też od dawna nie ma.

Krzyże grzbiety wierzące
przed pogańskim bogiem
Czasu schylają i biją pokłony,
cienkim pyłem osiada
pokruszona ziemia
na smutnym, bardzo bladym
obliczu Madonny.
więcej

Azazel

30 November 1994, Szczecin

Huragan wył wśród piachu fal
stadem rozhukanych koni -
żebrak, kurzu okryty siermięgą,
co krzyczał prosząc o... nic.

Pustynną pustkę smagał głos
donośny z przekwitłych niebios
i widzieć w dali się mogło tych,
których od dawna nie ma.

I ciemnym niebem
kolorów stu i pereł zimnych
szeleszcząc spływał welon mgły,
stworzony z winy.

A potem nastała cisza
tak wielka i tak okrutna,
że można było usłysześ szloch
anioła, który upadł.
więcej

Jesień

26 September 1994, Szczecin

Nadchodzi jesień
liść opada w trawy
i umiera umiera cicho
na pogrzeb schodzą się szyby
w domach osiadłe
patrzą
suche i niepłaczące
i tylko chmury szare
szlochają deszczem drżącym

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34,

Strona 30 z 34

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.