Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Poezja palców...

Poezja palców...

20 October 2003

Znów klepię. Linijka po linijce powstaje nowa strona. Czasem nie wiem, czy to lubię, czy tego nienawidzę. Monotonia mysql'a i zmienność PHP. Myśli zamknięte w funkcjach, wizja ukryta w znacznikach HTML.

Wczepiam kolejną stronę i wiem, że to kocham. Tworzę nowy formularz i wiem, że tego nienawidzę.

Zakręcona, wplątana w bieg wydarzeń, którym nadałam bieg dużo wcześniej. Znów chronię siebie przed samą sobą, nie daję sobie szansy się wycofać. Jestem muchą i zarazem pająkiem. Sama plotę sieć, w którą potem wpadam. Znów tworzę.

Zgodnie z przeszłymi marzeniami. Przeciwko obecnym marzeniom.

Zrobiłam wszystko żeby zdecydować swoją przyszłość. Przynajmniej na tym polu.

Znów piszę,
poezja palców
na klawiaturze,
mych palców rozbieganych.

Uczucia moje
zaplanowane,
znormalizowane
i przełożone na relacje,
zamknięte w bazach danych.

Poezja komputera
MySQL i PHP
i tworzę swój poemat...
Akt twórczy, okrzyk twórczy...

czy można znaleźć siebie
na stronie w Internecie?

Komentarze - Bolesne poranki

Bolesne poranki

18 September 2003

Właśnie wstałam. Stwierdzenie, że właśnie się obudziłam byłoby kłamstwem, bo praktycznie jeszcze śpię. Głowa pulsuje bólem, ręce się trzęsą. Dzisiaj kawa jest mi naprawdę niezbędna. Głupie ciśnienie...

Za chwilkę trzeba będzie oprzytomnieć i zabrać się za działania twórcze. Ale to za chwilkę, jeszcze moment spędzę śniąc na jawie...

Melancholia

Rosa pachnie.
Jej zapach z trawy się wyłania,
drzewa nim przesiąkają i stoją jak we śnie.
Mgła się ściele nad stawem, niesie żab kumkania...
Cyt - jeszcze wcześnie.

Słońce wstaje nad lasem,
szczyty toną w chmurach,
jest cudownie. Tak lekko,
że chce się zapomnieć
o wszystkim, także o tym,
że się nieprzytomnie
patrzy w okno, za którym
szare wstęgi ulic...

Komentarze - There's no other dream

There's no other dream

02 September 2003

There's no other dream

Błądzę nagle samotna
uczucia umarły
łzy na stole tworzą mapę mego bólu

obudziłam się ze snu
ale życie jest koszmarem
w ciemnych chmurach
znów skowronek gubi pióra...

Komentarze - See you later...

See you later...

30 August 2003

Więc wyjeżdżam. To tylko kilka dni, a ja się czuję, jakbym wyjeżdżała na zawsze.

Bo może tak właśnie jest, przecież po moim powrocie wszystko się zmieni. Kilka decyzji już zapadnie, zostanie załatwionych kilka spraw. Sama nadałam rzeczom taki obrót, sama wprowadziłam je na taki tor i nawet gdybym chciała to teraz zmienić, już za późno. Przecież o to mi właśnie chodziło - chronię się przed samą sobą. Dziwnie to brzmi, ale tak właśnie jest. Przewidując własne reakcje na określone wydarzenia, planuję wszystko z wyprzedzeniem, zamykam sobie w ten sposób możliwości zmiany obranego kierunku. Sama sobą steruję, istna paranoja. A potem strasznie trudno to poodkręcać...

Wracając do wyjazdu - spakowałam się starannie, ale odczuwam podenerwowanie. Warszawa jest jedynym miejscem na ziemi, które mnie przeraża. Nawet w Wenecji nie czułam się tak zagubiona. Już dziś, kupując bilety na dworcu, odczuwałam niepokój. Przecież to śmieszne - spędziłam tam sporo czasu za ery Alexa. Zwiedziliśmy miasto, przyjeżdżałam po niego na kursy, bawiłam się na Sylwestra. A jednak Warszawy się boję, czuję się tam nawet bardziej obco niż w Stanach. A przecież ludzie nie mówią w niej innym językiem!

I pomyśleć, że o mały włos tam bym teraz mieszkała! Inna sprawa, że wyjeżdżając zostawiam tu parę niedokończonych spraw i choć tydzień nie może im przeszkodzić, to jednak mnie to boli. Nawet wyjeżdżając do Stanów i zostawiając tu czekającego Mrozia, nie czułam się tak wybita z tematu. Nawet wiem, kto jest odpowiedzialny za ten stan rzeczy...

A tak poza tym, to będę tęsknić...

***(Z tęsknoty pisze się wiersze...)

z tęsknoty pisze się wiersze
z bolesnej
drążącej śpiewny owoc ciała
patrząc na samotne palce
mogę wysnuć pięć poematów
dotykając moich napiętych ust
szepczę
i słowa - rozkołysane rytmem wielkiej wody
plotą się w wiersze
mokre
bardzo słono biegną poprzez twarz

H. Poświatowska

Komentarze - ... to była tylko myśl...

... to była tylko myśl...

30 August 2003

Drugi Heniek dzisiaj. Końcówka już niesmaczna, a to znak, że mam dość. Bo mam dość rzeczywiście.

Pragnienie

Wiesz, co to pragnienie?
To Twój uśmiech drapieżny gdy się pochylasz nade mną.
To Twoja dłoń zaciśnięta na mojej piersi.
To bezwstydny język drażniący sutek.
I wilgotny ślad Twojej śliny na moim udzie.

A miłość?
To ten niesforny kosmyk włosów,
który odgarniam Ci z czoła.

1, 2,

Strona 1 z 2

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.