Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - The Last Song

The Last Song

15 March 2010

Moje idealne urodziny. Rzuciłam temat i zatrzymałam się zdziwiona. Moje idealne urodziny? Kurcze, jak ja bym właściwie chciała moje urodziny spędzić?

Sama. To pierwsza konkretna myśl. Zupełnie sama, bez ludzi, bez nikogo, kto by do mnie mówił, coś ode mnie chciał, kręcił się w pobliżu. Sama. Bo tylko sama jestem naprawdę wolna, nie spełniam niczyich oczekiwań, potrafię być tak w pełni, do końca sobą. A urodziny to dobry moment, żeby do końca sobą być.

Am I wrong to be hurt?
am I wrong to feel pain?

Więc sama z kubkiem gorącej kawy. Tak, kawa pasuje do samotności. Z ciepłym kocem otulającym stopy. Realnie. Niemal już czuję szorstki materiał pod dłonią. I jeszcze musi być złote światło ze starej lampki. Zapach drewna oddychającego po zimie. O tak: wdech i wydech. Wdech.

am I wrong to be in the rain?
am I wrong to wish the night won't end?

Czegoś brak? Czego? Oczywiście! "Carpe jugulum" Pratchetta lub może nawet "Nation". Może już czas się przełamać? Może już czas. I jeszcze "The Last Song" X-Japan, by było pełniej, dosadniej i dogłębniej. By cisza brzmiała końcem i początkiem, lecz nadal nieprzerwanie. I szeptem.

am I wrong to cry?

A za niewielkim oknem z białą zazdrostką Mały Staw i Karkonosze we mgle, w deszczu. Samotnia nuci o wiośnie.

but I know, it's not wrong to sing THE LAST SONG
cause forever fades

Moje urodziny. Patrzę w kalendarz z Vincentem de Kotem. Motto na marzec: "Chciałbym się wzbijać wysoko, jak latawiec"... A za oknem płatki śniegu tak ogromne i białe, niczym pióra z połamanych skrzydeł.

When the morning begin
I'll be in the next chapter.

"The Last Song", X-Japan

The Last Song
Komentarze - Urodziny

Urodziny

13 March 2010

Najchętniej odwołałabym urodziny.

Zupełnie nie rozumiem, czemu w ten dzień wszyscy koniecznie chcą mnie odwiedzić. I co gorsza chcą dawać mi prezenty - jakbym sama nie wiedziała co chcę i nie mogła sobie tego kupić.

Gdzieś pomiędzy posuniętymi do absurdu wytycznymi - Na prawo od kasy w Diuce, czarne, płytkie, po około 7,50. Tartaletki, ramekiny. No to kokilki, na miłość boską! Nie, nie wiem ile mają centymetrów średnicy! - próbuję normalnie spędzić weekend i nie stracić resztek cierpliwości. Po co kupować takie prezenty? Przecież równie dobrze można mi oddać pieniądze za marchewkę albo kupić kawał kiełbasy. Minimum wysiłku i starania, byleby odpękać i mieć z głowy. Więc po co w ogóle przychodzą? Przecież ja tysiąc razy bardziej wolałabym spędzić ten dzień sama, z dala od wszystkich!

Bez sprzątania domu pod gości, bez przestawiania stołu, bez tortu, za to z deserem tiramisu albo paczką lodów miętowych. I tak zazwyczaj nie wiem później, co z tymi prezentami zrobić. Schować? Wyrzucić? Oddać komuś innemu czy sprzedać na Allegro?

Najchętniej poszłabym ponownie na "Alicję w Krainie Czarów" i z zachwytem chłonęła ten niesamowity, komputerowo wykreowany świat, który wreszcie doskoczył do wizji pisarza. Najchętniej zapatrzyłabym się w umalowane oczy Depp'a i choć przez chwilę przestałabym się zastanawiać, czemu tacy mężczyźni istnieją tylko w filmach. Najchętniej bym stąd uciekła. Najszybciej jak się da. Stąd, od tych ludzi, tego domu - biegłabym do utraty tchu i nie obejrzałabym się za siebie. Nigdy i ani razu.

Urodziny
Komentarze - ...

...

13 March 2004

Kolejny smętny dzień. Wyrwana z pracy nad Wędrusiami, pojechałam z Mroziem na zakupy. Nic nie kupiliśmy. Zaliczyliśmy kopa w zderzak. Kolejna rysa. Tyle, że odebrałam tort na jutro.

Właśnie, jutro zwalą się starzy i trzeba będzie odwalić szopkę z urodzinami. Dobrze, że właściwy dzień, poniedziałek, mam tylko dla siebie. Będę mogła poudawać, że tak naprawdę nic się nie dzieje. I będzie git. Zeżrę tort i będzie jeszcze bardziej OK, a potem się zachleję winem i urwie mi się film. Kolejne urodziny za mną.

I nie, tu nie chodzi o wiek, strach i przygnębienie przemijaniem. Tu chodzi o to, że w urodziny lubię pobyć tylko ze sobą, sam na sam.

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.