Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Czasami

Czasami

18 July 2018

Kolejne dni mijają w znajomym rytmie. Poranna kawa, Toggl i IntelliJ, praca. Gdzieś w tym wszystkim rutynowe śniadanie, potem jakiś lunch byle nie umrzeć z głodu. Koniec pracy, obiad, bezmyślne spędzanie czasu do pójścia spać. Codziennie. Tak samo. Do znudzenia.

W takie tygodnie boję się, że to o czym marzę, nigdy się nie spełni. Że czas mi ucieka, a ja nie posuwam się do przodu. Nie umiem cieszyć się tym co mam, bo to nie jest to, czego pragnę. To namiastka, tani substytut tego, czego naprawdę chcę. 

Czasami duszę się we własnym życiu.

Czasami ci, których kocham, są jak kule u nogi.

W tym miejscu, w tym kraju jest tak cholernie ciasno. 

Komentarze - Czas

Czas

22 June 2018

Czas. Gdyby ktoś mnie zapytał, co jest najcenniejszego na świecie, dla mnie to właśnie czas.

Czas na spacer pod kwitnącymi lipami.
Czas na popołudnie z książką na balkonie.
Czas na wieczór z przyjaciółmi....

Jedyna rzecz, której nie umiem okiełznać. Jedyna, nad którą nie panuję. Przelatuje przez palce, rozmienia się w minutach przy komputerze, gubi w codziennym rytmie dnia. Niedościgniony luksus.

Czas na posiłek, gdy jestem w pracy.
Czas na ogolenie nóg.
Czas na sprzątnięcie szafy.
Czas na sen, na życie, na miłość...

Miażdżąca, nieopanowana siła spełniająca marzenia, ale też roznosząca nadzieje i plany w gruzy i pył. Moja Nemezis. Czas.

Komentarze - W podróży

W podróży

03 June 2018

"Bo ja kocham ten świat"

Jest pewna wolność w podróży. 

Niby czeka Ava, rodzina i praca, czeka cały ten świat dobrowolnych ograniczeń, które budujemy, nakładamy sobie sami na co dzień, to wszystko, co nazywamy domem i do czego chcemy i możemy wrócić. Ale jednak te chwile, kiedy jestem gdzieś poza, z całym dobytkiem na ramionach, z mapą i poczuciem, że kompletnie nic mnie nie trzyma w tym miejscu i przy tych planach, że w każdej chwili mogę ruszyć w zupełnie inną stronę, to uczucie pełnej wolności i szczęścia. 

I kiedy przemierzam ten świat: autobusem, pociągiem, na własnych nogach, kiedy smakuję nieznane potrawy, gdy zachwyca mnie zapach rozgrzanych słońcem przypraw i ziemi, zapachy dżungli nocą czy lasu w świątyni Inari, wtedy dopiero mocno i dosadnie czuję, że jestem naprawdę wolna i że jestem W DOMU.

Komentarze - NIE

NIE

29 May 2018

Wróciliśmy kilka dni temu, powoli mija nam jet lag, przechodzi popowrotna depresja, wsuwamy się w znane nawyki i rytuały, zapadamy w ten dobrze znany stan rutyny, gdzie rano kawa, potem praca, po południu rozważania nad obiadem, a wieczorem zgon ze zmęczenia.

Ten urlop był jednak na tyle inny, że wróciłam z postanowieniami i siłą do zmian. Kiedy idziesz pod górę w świątyni i czujesz, że zaczyna buntować się serce, wiele rzeczy się nagle układa w głowie. Kiedy po wyjściu z samolotu kostek od nóg nie widać pod opuchlizną, a prawa ręka boli nawet przy trzymaniu kubka - zaczynasz sobie zdawać sprawę, jakim idiotą jesteś.

Jestem idiotką. Całe życie haruję jak głupia, bo nie umiem powiedzieć NIE. Bo zżera mnie poczucie winy wobec innych, nigdy wobec siebie. I to mnie w końcu zabije. Nie choroba, nie wypadek, sama się zabiję z poczucia winy i obowiązku.

No więc NIE. Nie odbierajcie tego źle. To w większości wypadków nie WY, tylko JA. Ja, która potrzebuje czasu dla siebie. Dla przyjaciół, znajomych, rodziny. Dla walnięcia się z książką na kanapie i czytanie do upadłego, a nie na czas. Do wyjścia na ćwiczenia czy rehab, żeby nie skończyć jako kaleka, bo nadmiarowe 15 kg to już mam. Do przygotowania sobie wreszcie normalnego jedzenia, zamiast klepania kolejnego kodu. Bo to co dla Was jest "godzinką mojego czasu", to dla mnie jest kolejną godziną przy komputerze, na głodnego, po której padam na ryj. Bo ja przy komputerze spędzam nie tę "godzinkę", ale 10 godzin dziennie pracując. Nie grając, nie oglądając filmów, pracując. I już mam dość.

Wiecie o czym marzę? O dniu, w którym będę mogła po prostu posiedzieć i pogapić się przed siebie. I nie myśleć, że zaraz muszę wracać do pracy.

Więc NIE.

Komentarze - Powrót

Powrót

27 May 2018

Wróciliśmy. Wymęczeni i zasypiający w locie. Nogi mi spuchły jak banie. 

Na lotnisku w Warszawie przeżyłam szok toaletowy (cenowy mam od dawna). Ryanair standardowo próbował z nas zrobić sardynki. W busie z lotniska rodacy zapoznali nas z połową swojej rodziny i "Jolka chodzi z Darkiem? No co ty mówisz!" oraz urządzili zbiorowe oglądanie meczu, a na koniec jakaś baba próbowała nam ukraść taksówkę. 

I wiecie co? Tokijskie metro w godzinach szczytu to przy tym zen i bajka.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231,

Strona 1 z 231

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.