Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Gdybym wyładniała, wszystko bym oddała...

Gdybym wyładniała, wszystko bym oddała...

10 April 2008

Dużo czasu. Upominam siebie i nie znajduję w tym pocieszenia ani motywacji. Zamiast tu pisać, zawsze mam coś innego do roboty: a to CoF run w Doomlore Shrine na HM-ie z Ms Tak, a to asa/ele raptor farm, to znów tłumaczenia dla H. czy czytanie o Smarty.

Jedyny moment, gdy tak naprawdę miałam czas to wtorek, w którym Szczecin zaliczył shut down. Tylko że wtedy nie za bardzo jak było korzystać z komputera. Podobnie z kuchenki elektrycznej, ciepłej wody czy czajnika.

Pewnie powinnam to uwiecznić dla potomnych, moje spostrzeżenia z kataklizmu energetycznego, który część moich znajomych wzięła za początek wojny lub atak terrorystów. Ja się jedynie potrafię zdobyć na jedną refleksję: cholernie ciężko żyje się bez herbaty.

Pracuję. I odliczam dni. To już prawie rok. Boję się.

A w głowie jakby na przekór bajki - grajki.

Nie chcę być księżniczką,

chcę mieć ładne liczko

i stopy i ręce

i nie chcę nic więcej...

Komentarze - Przeznaczenie

Przeznaczenie

07 February 2008

Znowu minęło morze czasu. I znów siódmy. Jakoś tak się składa, że nie potrafię tu zajrzeć pomiędzy.

Dużo się dzieje, wieczorami praktycznie padam ze zmęczenia. Ranki mam niedospane i leniwe za to.

Parę ofert pracy przewinęło się i odpłynęło z namiastką zimy. Odhaczyłam parę zleceń. Nowa zbroja w Guild Wars. Nowy komputer. Stara piosenka budząca co rano.

Żyję. Kaśka zmusza do zabaw, wypełnia ciszę pogawędkami, nie daje spać po nocach. Nadal obca.

Podobno każdy kot jest przeznaczony... Czekam, aż się wypełni.

Komentarze - Nigdy

Nigdy

01 March 2004

Poprzez doliny pełne cienia i wzgórza przepełnione strachem idę. W ręku miecz, ze mną Legion. Drżyjcie potwory. Usagi nadchodzi.

Od dwóch dni gram. Intensywnie jak nigdy w życiu. Każdy boss powoduje u mnie nagły przypływ adrenaliny. Ale bawi mnie to. Nigdy w życiu nie grałam w gry akcji.

Czy wychodząc z gry, rzeczywiście ją kończymy? A co z tym światem, bohaterami, którym przecież oddaliśmy część siebie? Jakoś niewłaściwe wydaje się myślenie, że przestają istnieć. Kilkadziesiąt godzin poświęconych na nadawanie im indywidualnych cech i nagle koniec. A co, jeśli oni tam pozostają?

Smutne jest to... że to tylko gra. Gdy rozniosę na ostrzu ostatniego bossa, wszystko się skończy. A ja nigdy nie dostanę miecza do ręki ani szansy przywołania guardiana. Nigdy nie rzucę najprostszego nawet czaru, nigdy nie będę miała szansy przejść przez wrota czasu. Nie dotknę policzka Aeris, nie wygram w zawodach Chocobo, nie stanę do walki z Weaponem i nie spojrzę w niebieskie oczy Clouda. Nigdy...

Ta prawda cholernie boli...

Komentarze - Game over.

Game over.

28 January 2004

Kupiłam sobie Icewind Dale - Heart of winter wydawnictwa CDPROJEKT. Chciałam sobie pograć w coś, co lubię. Pomyślałam że 20 zł to wcale nie tak dużo. Wróciłam do domku zadowolona, zainstalowałam grę i... gówno. Nie działa. Pacze nic nie pomagają. Gra się nawet nie odpala.

Jestem zła. Nigdy więcej oryginałów. Piraty jakie są, takie są, ale jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby nie działały.

Komentarze - O mężczyźnie

O mężczyźnie

18 October 2003

Dziś będzie o mężczyźnie.

A właściwie o mężczyznach mojego życia. Takich wirtualnych, którzy na zawsze zmienili mi sposób patrzenia na świat...

Pierwszy... hmmm.... pierwszy był Marcin z "Zapałki na zakręcie" K.Siesickiej. Gościu nieco zakręcony, nieco zbuntowany, ale całkiem sympatyczny. Książka dała mi dużo do myślenia, polecam wszystkim. Zwłaszcza, że ubóstwiam Siesicką. Marcin był romantyczny i zaskakujący. Dwie cechy, których szukam do tej pory.

Drugi - Yaten - wredny kociaczek. Jakoś zawsze lubiłam wredne charaktery... Ale nie zagościł u mnie na dłużej, bo na arenę wszedł Cloud... I chyba już zawsze na zawsze na niej zostanie...

Nieszczęśliwy, zamknięty w sobie, zagubiony, a jednak przecież silny Cloud z Final Fantasy VII. I mój sentyment do niego, do tej historii, do postaci... Gra, w którą grałam 7 razy, która wzrusza mnie do dziś i pozostawia ciepłe wspomnienia w sercu...

Czasem myślę, że to od tego się wszystko zaczęło i na tym powinno się zakończyć... Moje porąbane życie, mój spaczony pogląd na świat, mój ideał mężczyzny... Bo po Cloudzie byli inni: Kamui, Kenshin, Serge, Zidane... Postacie, do których tęsknię... wirtualne miłości...

A jednak... nie do końca... Każdy z nich miał w sobie coś, co cenię i co mnie pociąga... Każdy rozpaczliwie szukał siebie, swojego miejsca, celu w życiu. Byli odważni i wytrwali, nie poddawali się, chronili innych... Jak mało jest takich osób obecnie, jak trudno znaleźć kogoś takiego...

Czy tęsknota za kimś takim jest głupia? Czy sentyment do kogoś, kto realnie nie istnieje jest bezsensowny?

Myślę, że ciągle szukam... bo ciągle tęsknię... Mężczyzn, którzy nie bali się być mężczyznami... To dla nich właśnie... dla tych, co żywili nadzieję...

"Why did you help?"
"There's no need for reason to help..."
"...we've got to keep on living"
"For the sake of returning to that place someday"
"That is why...
...I'm singing..."
... that very song"

Final Fantasy IX

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.